podeszłam do niego, kiedy już wypiliśmy trunki, pociągnęłam Alexa w kierunku siedzącego do mnie plecami Ronna. Kiedy podchodziłam zauważyłam że ma na plecach literę "R" , może to zbieg okoliczności, podbiegłam bliżej, obróciłam jego twarz w swoją stronę, - łuk brwiowy.
- Więc, to byłeś ty? - Krzyknęłam z oburzeniem.
- N-nnie. to .. - Zacinał się towarzysz.
- No chyba mi kurwa nie powiesz, że się przewróciłeś, pojebało cię? Nie bije się cudzych... chłopaków[?]
A już na pewno nie chłopaków swojej najlepszej przyjaciółki. Teraz to kurwa masz przejebane, co tobą kierowało? Bo chyba nie mózg, zejdź mi z oczu skurwielu, bo nie ręczę za siebie, masz przejebane....
- warczałam, sadząc się do niego. Jakiś chłopak mnie odciągał, i uspakajał, Ronn wyszedł z lokalu a ja spojrzałam na chłopaka, który mnie trzymał. To NIE BYŁ Alex, tylko dżemowy chłopak.
- Umm, kim jesteś? - Zapytałam
- Wiesz kim jestem..
- Nie, ale ja jestem Jade fucking Wayne, and who the fuck are YOU?
- Cześć, Justin Fucking Drew Bieber.
- Jakieś kolejne Popiątko Bożyszcze nastolatek?
- Tak trochę. - Przyznał.
- A gdzie jest Alex?
- Przepraszam ale nie wiem o kim mówisz, jeśli chodzi ci o skejcika, ciemne oczy, włosy i ładny uśmiech, to wybiegł z płaczem, klnąc pod nosem.
- Ja pie do le....- Odrzekłam. A chłopak mnie przytulił.
- Choć, odprowadzę cię do domu, odpoczniesz od tego. - Powiedział Justin.
- Dobrze.
Justin dał mi swoją kurtkę, narzucił ją na moje barki i objął mnie ramieniem. Tuląc i płacząc mu w koszulę wróciłam do domu. Doprowadził mnie pod drzwi i powiedział.
- No, moja misja zakończona.
- A może wejdziesz, na kawę, herbatę i ciastko?
- Właściwie to chętnie.
Weszliśmy do mieszkania, a Alex stojąc w drzwiach zaczął robić mi aferę.
- Co ty sobie kurwa myślisz, że nie umiem się obronić? Zrobiłaś ze mnie ciotę.
- Bo nią jesteś w tej chwili wypierdalasz, jedź do tego pierdolonego Chicago i nie wracaj.
Powiedziałam przez łzy wciąż przytulając Justina.
Wydawało mi się, że tak to się zakończy, nie było rzeczy bardziej mylnej.
***
Teraz krótki imagine:
Podczas wywiadu redaktor pyta:
- Justin Kochałeś się już z [Twoje imię] ?
Na co Justin speszony..
_______________________________________________
Hai !
Jestem bardzo podekscytowana, bo kilka dni temu był mój pierwszy dzień w nowej szkole! Jest tu dużo łatwiej niż w liceum w polsce czy coś, i jest ekstra, oczywiście nie jestem cheerleader, bo dla mnie to pustaki, ale należę do subkultury muzyków, i często się widuję z takim jednym o którym zaraz wam opowiem. Cieszę się bardzo, bo jak byłam wczoraj po spis podręczników or jakkolwiek mam to nazwać, spotkałam chłopaka, stał przede mną w kolejce (Piękny) O dziwo zagadał ze mną nasza rozmowa przebiegała mniej więcej tak : (tłumaczona) Odwrócił się w moją stronę.
- Oh, jesteś nową uczennicą? nie chodziłaś tu wcześniej.
- Nie, chodziłam do "middle school" w Buffalo w stanie Nowy Jork.
- Oh, a czemu się przeprowadziłaś?
- A mój tata ma jakieś parcie na Texas, ale pewnie i tak niedługo stąd wyjadę. Przeprowadzam się co 2 lub 3 lata.
- To gdzie mieszkałaś zanim przyjechałaś do Buffalo?
- W Polsce.
- Yyy czy to w Azji?
- A czy mam skośne oczy? - ( zaśmiałam się i on też, a wtedy umarłam )
- Ale nie rozumiem, mówisz jak Amerykanka!
- Ale jestem polką, Polska jest w europie, niedaleko niemiec, a jeśli nie wiesz gdzie są niemcy to niedaleko Francji, tylko 2000 mil, a jeśli nie wiesz gdzie jest Francja to powiem, że za oceanem.
- Oh, to tam jest polska, nasz nauczyciel od "Language Arts" (nie wiem jak wytłumaczyć, a dosłownie nie ma to sensu) Jest polakiem, Jamie Kawalski (Prawie Kowalski, XD) .
- Czyli jak mniemam mamy razem jeden przedmiot. - powiedziałam.
- Tak, a może więcej, i oby, a i nie wiedziałem, że polki są takie ładne. A no i tak w ogóle jestem ALEX.
MOJA REAKCJA BYŁA ZADZIWIAJĄCA KIEDY DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MA TAKIE SAMO IMIĘ, JAK MÓJ BOHATER W OPOWIADANIU.
- A ja Abbigail, wystarczy Abbey lub dla przyjaciół Shay więc mów na mnie Shay.
- O już jesteśmy przyjaciółmi, a znamy się 3 minuty. Hahah, Choć pokażę ci szkołę i cafeterię.
Wtedy zaszczycił mnie takim uśmiechem, że prawie dostałam Alexorgazmu.
Thanks all 4 support, and please Wish me luck. ♥

A jednak pojawił się Bieberek♥ Rozdział niesamowity. W ogóle taka słodka akcja z Justem <3
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam do siebie justin-and-freesia.blogspot.com
Przeniosłam bloga.
Czekam na następny rozdział i życzę powodzenia z Alexem <33