czwartek, 13 grudnia 2012

14 - You were born to be real, not to be perfect.

                                           * At Home *

- Justin! Masz ochotę na homara w masełku? - Krzyczałam do chłopaka z kuchni.
- Kanapki z masłem i pomidorem też by wystarczyły kochanie! - Odpowiedział.

- Chciałam zrobić dla ciebie coś pysznego! - Odburknęłam tonem obrażonego dziecka i zabrałam się za szykowanie smacznej kolacji.
Zrobiłam ulubioną sałatkę Justina - nagle przypomniało mi się że jego ulubiona to grecka.
Potem zabrałam się za szykowanie jednak sushi, rozłożyłam nori na bambusowej macie, nałożyłam ryż przez którego środku rozsmarowałam niewielką ilość wasabi, na środek nałożyłam łososia i kawałek ogórka. Zwinęłam matę i równo pokroiłam Nori z ryżem na małe porcyjki.
Ułożyłam je na kwadratowym talerzyku i położyłam 2 zestawy pałeczek.

Na deser zrobiłam mało pasujący sorbet z liczi i pitahayą. 
Do picia standardowo Kamikadze. Rozłożyłam wszystko na stole, zapaliłam świeczki i zawołałam Justina.
Chłopak wyszedł z sypialni ubrany w : 
Justin otworzył szeroko oczy na widok kolacji świeczek i mojej sukienki.
Podszedł do mnie objął mnie obiema rękami pocałował mnie czule w usta i powiedział :
- wiesz kochanie że starczyłaby paczka chipsów, cola maraton z Jersey Shore i bliskość twojego ciała?
- A wiesz kochanie że to wszystko jest niezdrowe?
- Twoja bliskość działa na mnie kojąco, więc nie takie niezdrowe. - wyszeptał zalotnie.
- Siadaj i jedz! w tej chwili, już nie słodź! - powiedziałam przerywając te flirty.
usiedliśmy na ziemi i zaczęliśmy konsumpcję Justin pochwalił mnie za pyszną kolację. 
Wypiliśmy nasze kamikadze i zabraliśmy się za jedzenie sorbetu, podnosiłam łyżkę z lodami do ust kiedy Justin zaczął temat :
- Jade! Zapytam prosto z mostu! Jesteś w ciąży?
otworzyłam ze zdumienia oczy, łyżka wypadła z mojej dłoni a ja krztusiłam się owocami.
- Skąd ten pomysł Justin? - starałam się uspokoić.
- No, myślałem że spałaś z Alexem. - przyznał smutno.
- Masz mnie za dziwkę? - zapytałam oburzona.
- Absolutnie! Ale wiem że on był dla ciebie bardzo ważny, a chyba jak się kogoś kocha to się z nim... tego.
- Ja go nie kochałam. - Oburzona wstałam od stołu i uciekłam ....

niedziela, 21 października 2012

[13] - I feel it, I know you before.

Justin wyłączył prezentację, po czym spojrzał na mnie oczami pełnymi łez. Przytuliłam go, a w głowie próbowałam sobie ułożyć scenariusz. Usiadłam na ziemi a szczęka opadła mi na ziemię razem z cyckami, jak to możliwe?
Zadawałam sobie to pytanie i nawet nie zauważyłam że Justin wyszedł z mieszkania, zorientowałam się dopiero kiedy drzwi trzasnęły. Ubrałam tylko buty i biegłam za nim.
Zobaczyłam go jak szedł z zaciśniętymi pięściami po drugiej stronie ulicy przez którą przejeżdżały samochody. Postanowiłam biec i tak, jakiś koleś w taksówce zatrzymał się przed moimi nogami, a ja goniłam Justina ile sił w nogach. Biegłam mijając pocztę, fryzjerkę Merilyn i Meksykańca sprzedającego Taco's którego nazywają Looz (nie wiadomo dlaczego) zauważyłam go przy fontannie patrzył jak dzieci biegają i chlapią się. Wyglądał jakby chciał cofnąć się do czasów dzieciństwa kiedy ja i on biegaliśmy tak wokół fontanien w naszym rodzinnym Stradford. Podeszłam tak cicho jak tylko umiałam, chłopak siedział tyłem do mnie, usiadłam obok, ale on nawet nie zauważył i się nie obrócił. 
Dzieci krzyczały z radości, szum wody relaksował wszystkich dookoła tylko nie chłopaka.
Zauważyłam że Justin uchylił wargi żeby coś powiedzieć, ale szybko je zamknął, jednak po chwili ponowił swoją próbę i wreszcie coś powiedział.
- Tęsknie za tym co było kiedyś. Teraz mnie nienawidzisz, wtedy kochałaś. Kochałaś bezgranicznie i wzajemnie. Przepraszam za wszystko co zrobiłem, chciałem spełnić twoje marzenia, ale jednak los sporządził inny scenariusz. Wiem że jedno przepraszam nie załatwi sprawy ale będę na kolanach błagał o wybaczenie dopóki na mojej głowie nie będzie już włosów, a serce przestanie bić. Tęsknie za tym...
- Nie przepraszaj, nie masz za co. Widocznie to musiało się stać by między nami zaczęło się coś nowego. - Wyszeptałam mu do ucha i pocałowałam go w policzek, wtedy on na mnie spojrzał. Wyglądał tak :
był śliczny nawet kiedy płakał. Kiedy na niego spojrzałam, łzy wypełniły moje oczy. Widziałam jak przez mgłę, a łzy wielkości grochu spływały mi po policzkach. Justin otulił swoim ciałem moje i mocno przycisnął mnie do swojego torsu. Czułam się bezpiecznie, jednak miałam wrażenie że wszyscy na nas patrzą.
- Chodź Justin, idziemy gdzieś. Tutaj czuję się jak obiekt kultu wśród turystów. - rzekłam.
- Mhm. - Chłopak nie był w stanie wypowiedzieć ani słowa przez łzy które dusił w środku. 

#W parku.    * włącz podkład proszę! * <klick>

Kiedy doszliśmy do małego wodopoju, przystanęliśmy pod rozłożysta wierzbą płaczącą. 
Staliśmy na przeciwko siebie patrząc sobie w oczy, w takiej pozycji Justin był ode mnie prawie o głowę wyższy. Był cały czerwony od płaczu, oczy mu zapuchły, rzęsy były mokre od słonej cieczy a powieki spod których wydobywały się łzy wydawały się ciężkie. Bez zastanowienia zbliżyłam się i pocałowałam go w policzek, delikatnie i z uczuciem. Bieber zapytał:
- Z co to? - Uśmiechnął się przez łzy. Wtedy podeszłam jeszcze bliżej, o ile tak się dało, stykaliśmy się ciałami i czołami wtedy go pocałowałam, na początku był to tylko niewinny buziaczek, który zaczął się przeradzać w coś namiętnego całowaliśmy się tak jakby jutro miał się skończyć świat, nasze języki tańczyły i to nie był jakiś nudny taniec towarzyski tylko jakiś wybuchowy Breakdance.
- A to tak, dla przypomnienia tego co było kiedyś jak również, na dobry początek. - Powiedziałam zawieszając ręce na jego karku. Chłopak wtedy uronił łzę, popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem, a on odpowiedział :
- Wróciłaś ... 


_____________________________________________________________

Hello guys! Owh ostatnio był TEST z biology, mieliśmy go na temat melaniny we krwi. NEVERMIND.
BTW, wpadłam na pomysł gdyż dużo osób pyta o moje i Alexa życie w US, i chciałam zacząć prowadzić jakiegoś bloga, jak się tu znalazłam itp. piszcie w komentarzach czy czytalibyście! Oczywiście pozdrowienia od Alexa lecą do was laseczki. Kocham was/ thank you, Shay. ♥

poniedziałek, 8 października 2012

BTW, Q&A MY LIFE IN US ♥

BONJOUR GUYS  C;
Oliwka prosiła mnie o dodanie notki co tam u mnie słychać, co robię co tam u Alexa i dodała nasze zdjęcia. Nie lubię mojej twarzy pokazywać, bo jest ohydna i piegowata ale zrobię wam wyjątek. Najpierw dodam zdjęcia i napiszę jak tam w La Vernii , OKAY? :3
Ja i Alex biwak- namiot : )

Ja i Alex WEBCAM photo, stareeeeeee.
(O moja twarz) o.O  (29.09.12) u nas school starts at 27h October. <3

MÓJ GRECKI BÓG. <33
Przed Biwakiem.

Alex przed chrztem kuzyna.

Ja i Alex w drodze na Biwak. :3

Ja i Alex 10 minut temu u mnie. C:

A to moje zdjęcie w bonusie,NO HATE MY FACE. :C

NOWOŚCI!
What else new in my life? Uummmmm nothing special. 
Dziś był szanowny poniedziałek, miałam z Alexem trening. (DOŁĄCZYŁAM DO CHEERLEADERS) OMFG , yeah ME , CHEERLEADER, I can't believe too.
Potem poszliśmy do Alexa do domu, a jako że mam dziś urodziny ale się z tym nie obnoszę, Alex dał mi prezent, śliczny w sumie... była to bransoletka z takim niewielkim płaskim serduszkiem a w nim wygrawerowane " ♥ your Alex " to było takie słodkie, przytuliłam go i pocałowałam w policzek, a on szepnął mi do ucha.
" Działasz na mnie jak magnes na metal, kiedy jestem blisko oblizuję usta, jesteś mi potrzebna bez ciebie jestem jak Tom bez Jerry'ego, jak Scooby Doo, bez Kudłatego, jak Tinky Winky bez torebki! " potem zaczęłam się śmiać, założyłam bransoletkę i uciekałam na balkon a on do mnie dołączył, tylko, że w US są inne balkony i drzwi się zamknęły. A ja miałam tylko Conversy i koszulę w kratę, więc Alex dał mi swoją baseballówkę i zszedł po drabince na winogron, wszedł do domu i otworzył mi balkon, wpuścił do środka i powiedział:
" Jesteśmy jak Romeo i Julia, w scenie balkonowej, czy zechcesz być moją Julią? " 
" Tak " - odpowiedziałam i pocałowałam go czule. ( to z Julią to miało nawiązanie do sztuki w której grałam no i on w ten sposób zapytał mnie o chodzenie, więc jesteśmy parą!!!! )
Wooooooooooo. ♥♥
Fajnie jak ktoś oprócz Oliwii to przeczyta. // Shay. ♥

+ Czasem mam wrażenie, że moje życie jest ciekawsze od opowiadania . LMAO

niedziela, 7 października 2012

[12] What? We were met before? WTF?

- No bo my się, jakby ci to...byliśmy razem.
- ŻE KURWA, ŻE CO? - Krzyknęłam.
- No tak, byliśmy parą. - Powiedział spokojnie Justin.
- JAK, CZEMU JA TEGO NIE PAMIĘTAM? - Zapytałam.
- A pamiętasz nasze wakacje na Bahamach, na wzgórzu klifowym?
- Nie? Nie byliśmy na takich.
- Byliśmy. - Odpowiedział i pokazał mi NASZE WSPÓLNE ZDJĘCIA
- Ale jak to? Czemu ja nie pa.. - nie dał mi dokończyć.
- Skoczyłaś z klifu, ale niestety na kamień miałaś amnezję, obwiniałem się, o zmarnowanie ci życia, chciałem zniknąć, żebyś więcej mnie nie widziała. Przepraszam. Uciekłem.
Wtedy go przytuliłam, i pocałowałam w policzek. - Nie wiedziałam "wyszeptałam" i znów go pocałowałam.
To nie jest twoja wina.- ciągnęłam. Wstałam i chwyciłam go za rękę i pociągnęłam do sypialni po czym rzuciłam się na łóżko, a on ze mną. "Opowiedz mi jak to było" - Wyszeptałam.
- Kiedy miałaś 14 lat, byliśmy parą, ja byłem wschodzącą gwiazdą więc zabrałem cię na wakacje na Bahamy, zawsze chciałaś skoczyć z klifu, więc chciałem spełnić twoje marzenie. Kiedy już byliśmy na klifie, skoczyłem ty zaraz za mną, ale pod wodą uderzyłaś w kamień, długo się nie wynurzałaś, więc zacząłem szukać, dryfowałaś bez ruchu a z twojej głowy leciała krew, szybko cię wyłowiłem i wezwaliśmy pogotowie, długo byłaś w śpiączce, ale po tygodniu zawieźli cię z powrotem do La Vernii, miałaś amnezję, a ja zniknąłem z twojego życia. - Zakończył swój monolog.
- A nie pomyślałeś, że cię potrzebowałam? - zapytałam smutno.
- Bałem się wyrzutu z twojej strony do mnie, zrobiłem ci krzywdę.
- To nie prawda, nic mi nie zrobiłeś! - odpowiedziałam.
- Twoi rodzice nie żyją.- Walnął.
- Nie? Oni mnie zostawili i wyjechali, do Califonii. 
- Nie żyją, rozumiesz? Jesteś sierotą.
- Justin, żyją! - Krzyknęłam wstając.
- Nie kochanie, potrącił ich mój ojczym jadący po pijaku, 10 lat temu.
- Co? To kto przysyła mi pieniądze itp?
- Twoja rodzina zastępcza, musieli wyjechać, żeby zarobić pieniądze, kochają cię.
- Kłamiesz, Justin ja nie mam nikogo! - Łkałam.
- Nie, oni kazali mi się Tobą zaopiekować. - Odpowiedział.
- Czyli jakby oni ci nie kazali tu przyjechać, to... nie byłoby cię tu?
- Był bym, ale jako anioł stróż, trzymałbym się z daleka, jak od końca tamtych wakacji.
Zamilkliśmy, Justin wstał i podłączył pendrive który zawsze miał przy kluczach, do laptopa uruchomił prezentacje na której pierwszy slajd był z moim zdjęciem bardzo ładnym. Jak rozwiewa mi włosy na plaży, przy zachodzie słońca, a ja wybiegam z wody, by tam też napis : " Wiem, że nie wybaczysz tego co ci zrobiłem, chciałem spełnić twoje marzenia, chciałem żebyś była szczęśliwa, zniszczyłem ci życie przepraszam. :c " w tle leciała piosenka My Immortal - Evanscence , następny slajd, ja i on na lodach, kolejny, ja i on w Disney World, ja w uszach Myszki Minnie, on w uszach myszki Mickey, całowaliśmy się pod pałacem Disney'a. Oraz podpis " Co było tak łatwo odchodzi, a nigdy nie wraca "
Kolejny ja i on na moście, on po lewej a po prawej i podpis 
" Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów. "
Popłakałam się..... :c
_________________________________________________
Hey, u mnie standard nuda, mam sporo lekcji, ale da się przeżyć. Miło nam leci czas mieliśmy szkolny biwak. Ja + Alex + Robert + Jason + Ashley = jeden 6 osobowy namiot, taki łączony, jakby namiot trzy osobowy korytarz i trzy osobowy, no to najpierw wszyscy w 5 weszliśmy do jednej części bo stwierdziliśmy że się boimy. Ale było ciasno więc stwierdziłam, że idę do drugiej części przynajmniej będę mieć luz, poszłam ale w nocy obudziły mnie szmery i jakieś dziwne odgłosy, czyli Alex w śpiworze, przechodzący do mojej części namiotu. I nasza epicka rozmowa o 3 w nocy, stwierdził że nie będzie z nimi spał, bo oni się rozpychają a Robert oślinił mu ramię. Gadaliśmy całą noc, o wszystkim i o niczym, bawiliśmy się appsami na iPhonie 5, było śmiesznie, bo potem jak mu powiedziałam, że wolałam 4s, to on zaczął mnie łaskotać i powiedział, że nie powinnam lekceważyć firmy z nadgryzionym jabłkiem. A ja się śmiałam, a on mnie uciszał, no to ja do niego, że to on zaczął, a potem on mnie pocałował i powiedział dobranoc, po czym się obrócił i poszedł spać. A potem nakładaliśmy z Alexem pyszną zupkę Campbelli Tomato ft. Onion soup. Czytaj Abbigail całe ręce w pomidorowej. <ok> No ale jesteśmy już normalnie w szkole, w piątek jest mecz koszykówki  w szkole oczywiście. (Alex gra) Savage Dolphins vs (nasza drużyna) Forest Bears. 
NO SZYKUJE SIĘ WYGRANA, TRZYMAJCIE KCIUKI ZA ALEXA. // Shay. :3

poniedziałek, 1 października 2012

[11] Belieeeve...

Justin wyglądał na zmęczonego, leżał na kanapie i ledwo otwierał oczy, poszłam do pokoju po ciepły koc i okryłam chłopaka aż po samą brodę. Głaskałam go po czole, szeptałam słowa piosenki:

I don't know why I'm scared.
I've been here before.
Every feeling, every word.
I've Imagined it all.
You will never know.
If you never try.
To forgive your past...
And simply be mine.
I dare you to let me be,
your, your one and only.
I promise, I'm worth it.
So give me the chance,
to prove that I'm the one
who can, walk that mile.

Chłopak się uśmiechnął i ścisnął moją dłoń, dając mi tym do zrozumienia, że mam kontynuować, nie wiedziałam co zaśpiewać, bo nie znałam żadnych soulowo, popowych piosenek, a nie zacznę mu rocka nad głową śpiewać kiedy przystojniak chce spać. Przyszła mi namyśl piosenka usłyszana gdzieś w radiu.

Wake me up in July... 

Po chwili zmieniłam zdanie i zaczęłam śpiewać piosenkę, którą ciągle puszczają małolaty, szła jakoś tak:

Believe, believe, believe..
[...] Cause, everything starts
from something, but something
would be nothing. 
 Nothing if your heart didn’t
 dream with me
Where would I be here, 
if you didn’t believe
Believe…

It didn’t matter how many
 times I got knocked on the floor
You knew one day I would
 be standing tall
Just look at us now.

Nie pamiętałam z niej wiele. W końcu sama usnęłam, obudził mnie nazajutrz nucący tę piosenkę Justin.
- O widzę że nucisz kołysankę z wczoraj! - mruknęłam.
- Co? Jaką kołysankę? Tą piosenkę w której bardzo często powtarza się słowo "Believe"?
- Tak, właśnie tą!
- To piosenką z mojej płyty. - Zaświergotał uradowany.
- SAY WHAT? - Krzyknęłam po czym spadłam z kanapy.
Justin od razu pomógł mi wstać. Podał śniadanie i rozpoczęliśmy konsumpcję rozmawiając:
- Justin a ty właściwie masz tatuaże? - zapytałam.
- Tak, ptaka, koronę, miałem Jezusa, mam także kilka innych których nikt nie widział, ale mogę ci pokazać. - poruszał zabawnie brwiami.
- Jasne, ale nie przy stole! - Zaśmiałam się.
- A ty masz? - zapytał.
- Mam! :3
- Ile? - ponownie rzucił pytanie.
- Kilka, zgaduj! 
- 6! - krzyknął.
- Dobrze, a jakie? 
- No widzę trzy na rękach masz na kostkach u dłoni napisane L O V E     L I F E   i na nadgarstku napis :
" If you can dream it, you can do it. " Masz jeszcze kokardki z tyłu ud, wielką klatkę z ptakiem na całych plecach, napis na karku " I want to be your one and only " i masz na lewym nadgarstku ten taki ładny trójkąt z Harry'ego Pottera. - Zakończył swój monolog.
- Wow, Justin, czemu znasz moje ciało lepiej niż ja sama?
- Znamy się nie od dziś. - odpowiedział.
- No właśnie, od wczoraj! - Rzekłam.
- Niezupełnie. . . odpowiedział ze smutną miną.

Co jest nie tak? Czułam już wcześniej coś do niego, myślałam że to miłość od pierwszego wejrzenia, czyli to co innego? Co on ma do ukrycia, może mi zaraz powie.
________________________________________________
No to Alex dziękuje za pozdrowienia, napisałam tak do was z rana, jeszcze przed szkołą.
Właśnie się ubierałam i muszę zjeść śniadanie i się spakować bo Alex po mnie przychodzi,
Nie jeździmy takim żółtym busem, bo mamy do szkoły 3 przecznice dalej?
Powiedziałabym wam na jakiej ulicy, ale i tak zbyt wiele to wam nie powie. (haha)
Wczoraj, sunday funday, było miło mieliśmy ognisko, piekliśmy pianki nad ogniem.
Dowiedziałam się wczoraj, że na wakacje Alex zwiedzał Peru, i obiecał mi, że jeśli
będziemy się przyjaźnić jeszcze 2 lata, to zabierze mnie na naszą przyjacielską rocznicę
do Peru, żebyśmy polatali Balonem. :3 SŁODZIAK
Biegnę się szykować na kolejny nudny dzień szkoły! xoxo// Shay♥

czwartek, 27 września 2012

[10] - What's wrong, are you.. tired?

Na podłodze leżał nieprzytomny Justin, trzęsłam jego ramionami by się obudził ale na nic mi się to zdało. Chwyciłam szklankę wody ze stołu i chlusnęłam Justinowi w twarz, też nie wiele pomogło. Chciałam dzwonić na pogotowie, ale chłopak powoli otwierał oczy. 
- Justin, żyjesz? - Zapytałam.
- Żyję..- Wybełkotał.
- Co się stało. - Usiadł, a ja pomogłam mu wstać i położyć go na kanapie.
- No szedłem po szklankę wody do kuchni kiedy zrobiło mi się ciemno przed oczami..i tyle pamiętam.
- Już cicho, boli cię coś? - Zapytałam z troską.
- Głowa odrobinę, bo upadłem.
Pobiegłam do kuchni po lód, ale ze mnie pielęgniareczka. Przyłożyłam mu okład do czoła i usiadłam koło niego. Był w samych bokserkach, ale się ze mnie ladacznica zrobiła, takie widoki oglądać?
Chwyciłam za portfel i zbiegłam na dół do naszych Polskich Delikatesów, kupiłam kilka potrzebnych rzeczy i wróciłam do mieszkania. Justin dalej leżał na kanapie ale już ubrany. Wbiegłam do kuchni i zaczęłam robić spaghetti, Justin uważnie mi się przyglądał oglądając na MTV Inną. Kiedy wszedł do kuchni. natychmiast kazałam mu usiąść. 
- Justin, jesteś słaby, usiądź. 
- Ja słaby? Popatrz na ten triceps. - Uśmiechnął się zalotnie, po czym lekko się zachwiał.
- Proszę usiądź. - Uśmiechnęłam się ciepło i pomogłam mu usiąść.
- Posłucham się pani doktor, to co dziś na obiad? - zpaytał.
- Spaghetti, lubisz?
- Kochaaaaam.- Wstał i cmoknął mnie w policzek. Oblałam się rumieńcem
Przy obiedzie wyjaśnił mi, że słabnie dość często, przez to że ma koncerty i się nie wysypia. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało, ale przerwał nam dźwięk dzwonka do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam list na ziemi, bez nadawcy. zaczęłam czytać treść:
"Jak minęła wam upojna noc razem? Phahaha, jeszcze pożałuje ten twój chojrak, że żyje. Jak go spotkam, zrobię mu takie paranormal activity na jawie, że zrobi siusiu w swoje gwiazdorskie majteczki. CIAOOO . -A"


_______________________________________
Massive Sorry za nie dodanie rozdziału, jakoś tam szkoła brak czasu, ale koleżanka Tori upominała się o info co tam z Alexem, znaczy no miło się spędziło czas na skate parku, tak Błażej jest polakiem znaczy nie do końca ale ma polskie korzenie, jest gdzieś z jakiegoś Torunia? Ale nie ważne, byłam z Alexem, Taliah, Sarah, Ashley, Mandy, Ines, Lizzy, Benjim, Robertem, Kaylem, Joshem i Jasonem w kinie na Tedzie. Uśmiałam się po pachy, płakałam a wtedy robiliśmy zbiorowego przytulaska. Piliśmy z jednego wielkiego kubka i rozsypywaliśmy popcorn. Ale było fajnie, trzymamy się tą grupą i staram się rozbić te subkultury w naszym High School, żeby nie było podziału na popularsów, kujonów, sportowców itp. żeby każdy był sobą i o dziwo Alex mnie popiera, ale kontynuujmy. Ostatnio nocowałam u Alexa bo moi rodzice wyjechali, no i mieliśmy sleep over, i było super. Rozwalaliśmy M&M'sy nosiłam jego jordany fullcapy i g-shocki i rapowałam, a on mnie nagrywał. Ale była wieś. O 3 nad ranem poszliśmy spać obudziłam go puszczając zwaistun "Jesteś Bogiem" Polski film o paktofonice. On się zerwał i pytał o co chodzi, i czy to jest po rusku, oczywiście nie obyło się bez walki bo mu ciągle przypominam że większość rzeczy mówię lub robię po Polsku. Jakież było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam Believe cały album w jego bibliotece iTunes, no moja mina była bezcenna. Powiedział że mam się nie śmiać, a ja rzuciłam mu się na szyję i darłam że jest ideałem. Ahh, Jakoś się składa że właśnie odrabiamy Chemistry i znów jest u mnie, pyta do kogo ja tak piszę. No, nie ważne laseczki macie od niego pozdrowienia. Loovee ♥/ Shay.

niedziela, 23 września 2012

[9] I wouldn't let you go. Stay Classy.

- Justin zostaniesz na noc, teraz się trochę boję! Wiem, że się nie znamy, ale proszę!
- Pragnąłem tego od kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem.
- Ha-ha-ha bardzo śmieszne.
- Zostanę. - Powiedział i mnie przytulił.
- A tak właściwie Justin, dlaczego ty tak...mnie broniłeś?
- Bo ... no wiesz? Umm, jesteś może głodna, może gdzieś wyskoczymy?
- Sprytne! Wiesz, ja wolę się nigdzie teraz nie pokazywać, może zamówimy chińszczyznę?
- W porządku!
Justin zamówił jedzenie, a w trakcie czekania na dostawce, opowiadał mi trochę o sobie, dowiedziałam się, że jest piosenkarzem, i to nawet bardzo sławnym, czemu ja go nie znam? dowiedziałam się również, że... um ma siostrę i brata Jazzy i Jaxon'a. Jego ulubiony kolor to fiolet, a ulubione buty to supry ma rozmiar nogi 42,5. W sumie nie muszę tego wiedzieć, ale co mi tam. 
Chłopak był w trakcie opowiadania co przydarzyło mu się na poprzednim koncercie, kiedy zadzwonił dzwonek. Wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam skośnookiego dostawcę, otwierając drzwi wyjmowałam 20$ z tylnej kieszeni spodni. Przywitałam się z nim, odebrałam zamówienie i spytałam ile płacę, on zmieszany życzył smacznego i poszedł. Nie wziął ode mnie pieniędzy. 
- Justin nie wiesz czemu on..?
- Nieeee. - Zaprzeczył, słodko drapiąc się po karku.
- N I G D Y   W I Ę C E J   T E G O   N I E   R Ó B. - Wysyczałam.
- Będę! - Odszczekał chwytając w dłonie pałeczki i kubełek z makaronem.
Poszłam w jego ślady i zaczęłam konsumpcję, nie obyło się bez włączenia MTV i obejrzenia maratonu Jersey Shore, który jak się okazało obydwoje lubiliśmy. 
Było grubo po północy, kiedy oznajmiłam Justinowi, że idę wziąć prysznic. 
Skierowałam się w stronę łazienki by się wykąpać i przebrać w pidżamę, która składała się z Czerwonych dresów Adidasa z białymi paskami oraz czarnego topu Jack'a Daniels'a, wpuszczonego w spodnie. 
Wróciłam z mokrymi włosami do salonu, widząc jak Justin śpi, postanowiłam mu urządzić meeega pobudkę!
Chwyciłam kucyk przemoczonych kłaków i wycisnęłam mu nad twarzą. Chłopak pospiesznie otworzył oczy, usiadł i chwycił mnie za nogi, po czym przerzucił sobie przez ramie i biegał ze mną po mieszkaniu.
- Justinnnn, puuść! - Krzyczałam.
- Nie ma mowy! Coś za coś! - Odpowiedział wkraczając do mojej sypialni, którą oświetlał wyłącznie poblask latarni wpadający przez okno.
- Eyy, gdzie jesteśmy? Co ty chcesz... - Nie dokończyłam bo przerwał mi delikatnie kładąc mnie na łóżko i całując moją wargę. 
- Dobranoc piękna ... - Szepnął i musnął mój policzek, po czym wyszedł z pokoju i pogasił światła. 
Wkurzona jak nigdy, wyszłam z pokoju jak nożownik z zamiarem mordu, szłam do salonu.
- Co to miało kurwa być? - zapytałam.
- Ja przepraszam, nie powinienem...- tłumaczył się.
- No właśnie a teraz choć, do mnie do łóżka, nie będziesz spać na kanapie, jeszcze mnie ktoś przez sen udusi! - Krzyknęłam szarpiąc przystojniaka za nadgarstek.
Justin w odpowiedzi zachichotał i zaniósł mnie na rękach do sypialni, okrył nas kołdrą i w bezpiecznej odległości usnęliśmy.

* Next Morning *
Obudził mnie ruchany pies, szpic mojej sąsiadki, drący japę przed blokiem. Justin wtulony w moje plecy nawet nie drgnął, widocznie jest przyzwyczajony do tego typu hałasów. 
Właściwie czemu on mnie przytula? Odwróciłam się by spojrzeć na jego twarz, był taki seksowny i słodki w jednym. Dałam mu tylko buziaka w policzek i cicho wstałam z miejsca mojego spoczynku.
Skierowałam swoje kroki do łazienki, by wziąć szybki prysznic i ubrać się. Dziś stanęło na tym:
Kiedy wyszłam z łazienki zastałam ......
___________________________________________

Hey every1 ♥
Jestem już po pierwszych 3 tygodniach szkoły i jest fantastycznie. 
Dobrze, że poznałam Alexa i dziewczyny, bo chyba bym sobie w tej dziczy nie poradziła.
Kocham moich rodziców, którzy z okazji premiery Romea i Julii w naszej szkole w której grałam główną rolę, kupili mi iPhone'a 5 ! W kolorze białym, kocham go i wcale nie jest taki zły jak o nim mówią. Lovja Parents. <33
- So, dodaje rozdział i zmykam bo Alex po mnie przyszedł idę z nim na skate park, chce mnie przedstawić swoim kolegom, ale nie z naszej szkoły. Jeden ma na imię Blazej (Błażej) może ma coś wspólnego z Polską, dam wam znać. + Przepraszam za nie dodanie rozdziału, a teraz przepraszam bo Alex nade mną płacze, że nic nie rozumie i widzi tylko swoje imię. *.* Seeya.


niedziela, 26 sierpnia 2012

[8] - I'm Jade fuckin Wayne, and who the fuck are you?

Zabrałam go do baru, tam gdzie zwykle się upijam, ale w ciągu dnia jest tam tylko Ronn i jego ekipą, moi znajomi, zapoznam ich z Alexem i oprowadzę go po La Vernii. Weszliśmy do baru, powolnym krokiem pociągnęłam go w stronę stoliczka pod ścianą przy toaletach i poszłam zamówić American Cocktail i Blue Lagoon dla Alexa, wzięłam drinki do rąk (zawsze rozgrzewam się drinkami, a potem upijam czystą whiskey)
podeszłam do niego, kiedy już wypiliśmy trunki, pociągnęłam Alexa w kierunku siedzącego do mnie plecami Ronna. Kiedy podchodziłam zauważyłam że ma na plecach literę "R" , może to zbieg okoliczności, podbiegłam bliżej, obróciłam jego twarz w swoją stronę, - łuk brwiowy.
- Więc, to byłeś ty? - Krzyknęłam z oburzeniem.
- N-nnie. to .. - Zacinał się towarzysz.
- No chyba mi kurwa nie powiesz, że się przewróciłeś, pojebało cię? Nie bije się cudzych... chłopaków[?]
A już na pewno nie chłopaków swojej najlepszej przyjaciółki. Teraz to kurwa masz przejebane, co tobą kierowało? Bo chyba nie mózg, zejdź mi z oczu skurwielu, bo nie ręczę za siebie, masz przejebane....
- warczałam, sadząc się do niego. Jakiś chłopak mnie odciągał, i uspakajał, Ronn wyszedł z lokalu a ja spojrzałam na chłopaka, który mnie trzymał. To NIE BYŁ Alex, tylko dżemowy chłopak. 
- Umm, kim jesteś? - Zapytałam 
- Wiesz kim jestem..
- Nie, ale ja jestem Jade fucking Wayne, and who the fuck are YOU?
- Cześć, Justin Fucking Drew Bieber. 
- Jakieś kolejne Popiątko Bożyszcze nastolatek? 
- Tak trochę. - Przyznał.
- A gdzie jest Alex?
- Przepraszam ale nie wiem o kim mówisz, jeśli chodzi ci o skejcika, ciemne oczy, włosy i ładny uśmiech, to wybiegł z płaczem, klnąc pod nosem. 
- Ja pie do le....- Odrzekłam. A chłopak mnie przytulił.
- Choć, odprowadzę cię do domu, odpoczniesz od tego. - Powiedział Justin.
- Dobrze. 
Justin dał mi swoją kurtkę, narzucił ją na moje barki i objął mnie ramieniem. Tuląc i płacząc mu w koszulę wróciłam do domu. Doprowadził mnie pod drzwi i powiedział. 
- No, moja misja zakończona. 
- A może wejdziesz, na kawę, herbatę i ciastko? 
- Właściwie to chętnie. 
Weszliśmy do mieszkania, a Alex stojąc w drzwiach zaczął robić mi aferę.
- Co ty sobie kurwa myślisz, że nie umiem się obronić? Zrobiłaś ze mnie ciotę.
- Bo nią jesteś w tej chwili wypierdalasz, jedź do tego pierdolonego Chicago i nie wracaj.
Powiedziałam przez łzy wciąż przytulając Justina. 
Wydawało mi się, że tak to się zakończy, nie było rzeczy bardziej mylnej.
***
Teraz krótki imagine:
Podczas wywiadu redaktor pyta:
- Justin Kochałeś się już z [Twoje imię] ?
Na co Justin speszony..

_______________________________________________

Hai !
Jestem bardzo podekscytowana, bo kilka dni temu był mój pierwszy dzień w nowej szkole! Jest tu dużo łatwiej niż w liceum w polsce czy coś, i jest ekstra, oczywiście nie jestem cheerleader, bo dla mnie to pustaki, ale należę do subkultury muzyków, i często się widuję z takim jednym o którym zaraz wam opowiem. Cieszę się bardzo, bo jak byłam wczoraj po spis podręczników or jakkolwiek mam to nazwać, spotkałam chłopaka, stał przede mną w kolejce (Piękny) O dziwo zagadał ze mną nasza rozmowa przebiegała mniej więcej tak : (tłumaczona) Odwrócił się w moją stronę.
- Oh, jesteś nową uczennicą? nie chodziłaś tu wcześniej.
- Nie, chodziłam do "middle school" w Buffalo w stanie Nowy Jork.
- Oh, a czemu się przeprowadziłaś?
- A mój tata ma jakieś parcie na Texas, ale pewnie i tak niedługo stąd wyjadę. Przeprowadzam się co 2 lub 3 lata.
- To gdzie mieszkałaś zanim przyjechałaś do Buffalo?
- W Polsce.
- Yyy czy to w Azji?
- A czy mam skośne oczy? - ( zaśmiałam się i on też, a wtedy umarłam )
- Ale nie rozumiem, mówisz jak Amerykanka!
- Ale jestem polką, Polska jest w europie, niedaleko niemiec, a jeśli nie wiesz gdzie są niemcy to niedaleko Francji, tylko 2000 mil, a jeśli nie wiesz gdzie jest Francja to powiem, że za oceanem.
- Oh, to tam jest polska, nasz nauczyciel od "Language Arts" (nie wiem jak wytłumaczyć, a dosłownie nie ma to sensu)  Jest polakiem, Jamie Kawalski (Prawie Kowalski, XD) .
- Czyli jak mniemam mamy razem jeden przedmiot. - powiedziałam.
- Tak, a może więcej, i oby, a i nie wiedziałem, że polki są takie ładne. A no i tak w ogóle jestem ALEX.

MOJA REAKCJA BYŁA ZADZIWIAJĄCA KIEDY DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MA TAKIE SAMO IMIĘ, JAK MÓJ BOHATER W OPOWIADANIU.

- A ja Abbigail, wystarczy Abbey lub dla przyjaciół Shay więc mów na mnie Shay.
- O już jesteśmy przyjaciółmi, a znamy się 3 minuty. Hahah, Choć pokażę ci szkołę i cafeterię.
Wtedy zaszczycił mnie takim uśmiechem, że prawie dostałam Alexorgazmu.

Thanks all 4 support, and please Wish me luck. ♥

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

[7] - I know it's hard to remember..


Obudziłam się, zupełnie nie pamiętając wczorajszego dnia. Nie wiem tylko jakim cudem w moim łóżku spał Alex, miał na twarzy ślady bójki. 
Ah tak! Już pamiętam..ktoś go pobił. Ale nie pamiętam co było potem. Do momentu kiedy chłopak powiedział że miałam być nago, przewrócił mnie na plecy, d o b i e r a j ą c 
 s i ę  do  m n i e , pamiętam, tylko kurwa co było dalej, uległam? 
- Dzień Dobry, NajpiękniejszaIstotoZiemskaOimieniuJADE, już nie śpisz? - Powiedział nastolatek całując mnie w czoło. Jednocześnie tym samym wyrywając mnie z rozmyślań. 
- Witaj, Alex mam takie niedyskterne pytanie. Czy my wczoraj...
- Taaaak? - Ponaglał mnie chłopak.
- No wiesz..SPALIŚMY ZE SOBĄ? - Odpowiedziałam najszybciej jak potrafiłam.
Alex tylko przygryzł dolną wargę szeroko się uśmiechając.
- Aleeex, Tak czy Nie? - Ponagliłam go, desperackim głosem.
Brunet odwrócił się w moją stronę, chwycił mnie za ręce, po chwili mocno mnie przytulił i zapytał :
- A chciałaś tego?
- No wiesz, ja.. może tak, może nie, nie wiem..chyba nie jestem jeszcze gotowa. - wyszeptałam już niemalże płacząc.
- Csiii - uspokajał mnie głaszcząc moje włosy. - Nie skarbie, nie spaliśmy ze sobą.
Ulżyło mi, wypuściłam głośno powietrze z płuc. Patrząc na chłopaka, pocałowałam go i mocno przytuliłam.
- Dziękuję, że nie dopuściłeś do tego, bym się zeszmaciła w tak młodym wieku, jesteś Aniołem zesłanym mi z niebios. - wyszeptałam płacząc.
Chłopak otarł łzę kciukiem, ucałował moje usta i mocno przytulił.
- Mam coś dla ciebie kochanie. - powiedział sięgając ręką do toreb z wczorajszych zakupów. 
- Zamknij oczy. - dodał. - Otwórz. Brunet podał mi pudełeczko z "Yes'a" A w środku były dwie sznurowane bransoletki ze złotym kółeczkiem w którym wyryte było "AJ,FY,FT,FL.<3" - Alex i Jade, Forever Young, Forever together, Forever LOVE .
- Awh Alex, to jest piękne, ale nie musiałeś, no co ty żartowałam tak się tylko mówi. Jezuuuu Dziękuję ci Słońce moje najdroższe ! - Mówiłam jak opentana.
- Przestań pierdolić i zakładaj. - Brunet zapiął mi bransoletkę na nadgarstku, a następnie sobie.  Pocałowałam go w usta i pomogłam wstać z łóżka, znowu był w samych boxerkach.
- Nieee! - krzyknęłam.
- Co? - zapytał.
- Ty chcesz mnie zabić, od widoku tego "PYTONA" ? - Zapytałam wskazując ręką na jego bieliznę.
Alex się zaśmiał i obiął mnie w pasie przyciągając do siebie. Wyrwałam się i zaczęłam spierdalać po całym mieszkaniu, natomiast nastolatek mnie gonił. Nadrobił trochę kilometrów i dopadł mnie przy kanapie, rzucił się na mnie przygniatając mnie do wypchanej tkaniny. Zagroziłam mu, że zacznę jęczeć jebyśmy się ruchali drzeć się " Ahh, Alex.. mmm Mocnieeej" jeśli mnie nie puści. Więc uległ, bo stwierdził, że źle by wypadł z punktu widzenia sąsiadów. Wskoczyłam do kuchni, przygotowałam jakieś śniadanie i podałam mu do stołu. Zjadł, poszedł się ubrać w karmelowe rurki, koszulę w czerwonobiałą kratę, białe vansy i snapback chicago Bullsów. Podeszłam do niego rzucając mu się na szyję, pocałowałam go. On uniósł mnie za pośladki i wziął mnie na ręce, zaczął mną kręcić. Wkońcu mi się znudziło, poszłam do łazienki ubierając Bluzę przez głowę szarą z napisem "SWAG" , krótkie spodenki czarne z obdartymi nogawkami, a do tego na nogi wsunęłam czarne kolanówki z kokardką a na wierzch założyłam białe converse. Włosy upięłam w chujowy kok i wyszłam chwytając Alexa za rękę, ciągnąc go w kierunku drzwi. .............
 ________________________________________________________
Hello guys! Może was nie rozpieszczam, ale dodam rozdział proszę, trochę krótki, ale chcę byście pozostali w niepewności, co nasi bohaterowie dalej zrobili, więc dodaję już dziś A teraz idę się przespać bo zmiana stref czasowych o 7 godzin, jest naprawdę wyczerpująca! Właśnie wróciłam do La Vernii, trochę tęskniłam za tym miejscem... NAPRAWDĘ! 
Wyobraźcie sobie, że ja za niecałe 2 tygodnie od dzisiaj zaczynam rok szkolny!
27/08/12 ♥ bluebonnet rd !
+ Pozdrowienia dla Oliwii , autorki bloga o Alison i Justinie, którą spotkałam kiedy miałam przesiadkę na Okęciu, zgadałyśmy się i proszę, wylądowałyśmy razem na frappuccino w Starbucks! Dziękuję Ci kochana, i ani mi się waż, zawieszać bloga!
Luv u guys xx
-Shayne

[6] Hit me, wanker, it makes me strong!


Uniósł brwi, udając, że nie słyszał pytania o tatuaż. 
- Alex, mnie nie powiesz co to jest? - Zapytałam z troską w oczach.
- Nie chcę by ktokolwiek dla mnie ważny wiedział co to znaczy! - Wybuchł.
Cicho przeprosiłam, wciąż przytulając się do jego torsu. Rozczesywał moje włosy palcami.
- Nie Jade, to ja przepraszam, nie potrzebnie się uniosłem, w dodatku zacząłem krzyczeć  na najpiękniejszą istotę ziemską. Nie wybaczę sobie tego.
Po chwili milczenia powiedział :
 " I don't want to be like my fucking dad! "
- O czym ty..? - Zaczęłam.
" I don't want to be like my fucking dad "
Pogładziłam opuszkami palców tatuaż i wtuliłam się w Alexa. Wstał udał się do łazienki, wyszedł ubrany w karmelowe rurki Szaro-czarną baseballówkę z czerwonymi detalami, podspodem biały t-shirt. Na nogi wsunął Czerwone vansy, a do ucha wsadził czarny kolczyk.
Wyglądał zajebiscie, przyszła moja kolej ubrałam to co wybrał mi mój Lokator (Niestety musiałam zrezygnować z moich ukochanych Martensów na rzecz vansów wybranych przez Alexa :




Przy wyjściu z łazienki poczułam silny zapach z kuchni,pewnie Alex robi coś do jedzenia,
ale teraz pewnie coś dobrego.
Chłopaka nie było, kawałek pizzy został na stole, Alex napisał kartkę :
" Zaraz wracam, idę coś załatwić, zaraz wracam, czekaj naga w łóżku MUSISZ! haha x
                                                                                                                               ~Alex
PS nie martw się, wrócę na nasz stosunek. Rozgrzej łóżko tęsknię xx "
Rozpoczęłam konsumpcję posiłku, zastanawiając się czy on żartował z tym stosunkiem, czy nie? Postanowiłam zjeść na balkonie wyszłam z mojej sypialni na balkon z widokiem na ruchliwą ulicę La Vernii. Po drugiej stronie jezdni zauważyłam chłopaka w dzisiejszym outficie Alexa, szedł z milionem toreb ze sklepów Adidas, Nike, New Era, Vans, Converse, Yes, Office Shoes, Ray-Ban, Exreme, Bershka, New Look itp. 
Patrzyłam na chłopaka przechodzącego przez ulicę machając mu. Nalge .. usłyszałam dźwięk domofonu, pod drzwiami stał Alex i wykrzykiwał " Mam nadzieję, że jak wejdę na górę zobaczę cię nagą kotku! " Śmiejąc się przycisnęłam "DOORS OPENING BUTTON" Po chwili, jakieś odgłosy kłótni, bójki. O nie, kurwa, mówiłam mu, żeby uważał. Czym prędzej zbiegłam po schodach kamienicy, przydptując sznurówki Vansów. Po 20 sekundach znalazłam się przy bramie głównej, przez wrota widać było ulicę, napastnik stał tyłem do wejścia, blokując mi przy tym drzwi, nie mogłam ich otworzyć, Alex był bity, pukałam, próbując wyjść. Po chwili wkurwienia, jebłam drzwi z kopa, "Boxer" upadł na Alexa, ale czym prędzej podniósł się i uciekł, widziałam tylko kurtkę na motor, która na plecach miała wielkie "R" ułożone z ćwieków. 
Podbiegłam do chłopaka, cały nos i łuk brwiowy miał we krwi, pizdę pod okiem. Pomogłam mu wstać, nastolatek trzymał się za brzuch. Jęczał.
- Chodź kochanie, wjedziemy na górę, a tam zrobię ci okłady. - Powiedziałam chwytając jego zakupy.
- Dobrze, ale nie lepiej jechać na pogotowie? - zapytał.
- Pojebało cię? Zapytają cię tam, co się stało, jak powiesz, że cię pobili wyjdziesz na ciotę. A nie powiesz chyba, że spadłeś ze schodów. - Odpowiedziałam takim tonem jakby to było oczywiste. 
Chłopak zacisnął powieki i syknął z bólu. Wypchałam do z windy i wpakowałam do mieszkania. 
- Połóż się na kanapie, idę po lód i apteczkę. - powiedziałam.
- Dobrze pani doktor. - Wymruczał i przygryzł dolną wargę. 
Zignorowałam to i poszłam do łazienki po plaster wodę utlenioną i oxykort, oraz do kuchni po lód. Podeszłam do Alexa, nalałam wody utlenionej na łuk brwiowy bruneta. Lekko przyciskając wacik w skupieniu, by nie dotknąć jego oka, nakleiłam plasterek. Usta również zakrwawione, przemyłam wodą i posmarowałam maścią. Podobnie zrobiłam z nosem, wytarłam krew i posmarowałam nos. Natomiast nie miałam pojęcia co zrobić z pizdą pod okiem.  Przemyłam i poszłam do kuchni. Po więcej lodu, ale nie miałam już, więc chwyciłam brokułę i podałam chłopakowi. On z pytającą miną odpowiedział :
- Po co mi to?
- Przyłóż do prawego oka, bo masz pizdę. - Powiedziałam obojętnie. 
- O nie moja biedna piękna twarz. - powiedział przykładając warzywo do oka. 
Ja przejęłam inicjatywę z lodem, okładałam delikatnie jego nos, kiedy Alex zaczął się śmiać.
- O co chodzi? Czemu się śmiejesz?
- Bo uroczo wyglądasz jako pielęgniarka, aż jestem ciekaw jakbyś wyglądała w jej stroju ? - Powiedział poruszając brwiami w górę i w dół przygryzając wargę.
Chwyciłam poduszkę i jebłam go w brzuch. On syknął.
- O mój boże, przepraszam. Nie chciałam!
- A więc jestem twoim Bogiem? Mraaawh! - Powiedział oblizując usta. 
- O ty chuju, już cię nie boli? - zapytałam, po czym usiadłam na jego brzuchu okrakiem. - A teraz? - zapytałam przygryzając dolną wargę. 
Przyciągnął mnie do siebie zdejmując z twarzy lód i brokuła. Zaczął mnie całować. Delikatnie. Miękko. Błądził ręką pod moją bluzą.
- Miałaś czekać nago - wyszeptał obracając się tak, że teraz ja byłam na dole.
___________________________________________________
Woaah! Jest już 6, to mało wiem, ale ciężko się skupić, kiedy w Łodzi taki ruch. No nie ważne. Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale nie było wi-fi w moim starym mieszkaniu, więc dodaję rodział, który został napisany w Łodzi, a dodany na Lotnisku w Warszawie-Okęcie! 
Thanks 4 support, guys!
I luv you all,every1&everybody!
Awh, x .
~Shayne

[5] Oh wow, but FUCK you!


- Alex, ja cię nie znam prawie. - Powiedziałam odrywając się od pocałunku. 
- Mhrr. - Wymruczał mi do ucha, tak, że przeszły po mnie ciarki. 
Fakt, kiedy był blisko, przytulał mnie całował, czułam się wyjątkowo. Bezpiecznie. 
Zawsze ilekroć tuli mnie do swojego nagiego torsu, moja twarz i całe ciało płoną. 
Jest mi dobrze, kiedy jest tutaj. 
- Przepraszam Jade, nie powinienem. Wygląda jakbym chciał cię wykorzystać. A mimo tego że w chuj mało o tobie wiem, strasznie mnie kręcisz. Pociąga mnie twoja tajemniczość. To, że jesteś taka twarda, doświadczona, wiesz dużo o życiu, a żyjesz w Texasie, w stanie w którym ciężko się żyje, szczególnie samotnej 17-latce. - Powiedział ze skruchą, przytulając mnie do siebie. Leżeliśmy w łóżku, poczułam dumę, z tego jak o mnie mówił.
- Nie Alex, to tak nie wygląda. Widzę jak na mnie patrzysz. Ty widzisz jak ja na ciebie.
Nawet nie wiesz, jak na ciebie lecę, kiedy jesteś bez koszulki, moja mordka płonie. Lub kiedy wychodzisz z łazienki, o nie, wtedy to umieram. - Wyszeptałam mu do ucha. 
Chłopak rozbierał mnie wzrokiem, przygryzając wargę, mierzył mnie z góry do dołu.
Położył dłoń na moim udzie i gładząc je patrzył mi głęboko w oczy. 
- Zależy mi na tobie. - Szepnął, delikatnie całując moją dolną wargę.
- Alex, nie wiem co w tobie jest takiego, że wzięłam cię do mieszkania. Kurwa, nikt mi jeszcze tak nie namieszał w głowie. - mówiłam, krocząc palcami po jego nagim torsie. 
- Nie wiem, co skłoniło cię wogóle do chęci pocieszenia mnie wtedy w parku, nie jestem bożyszczem nastolatek, nie mam kupy hajsu, villi z basenem, nie robię kariery, a taka piękna niewiasta, na mnie leci? Jak to możliwe, że ktoś spodobał się Jade?
- Też nie wiem, jakiś gówniarz zawrócił mi w głowie, jak przejazd Rollercoasterem po ostrym Party, z morzem alkoholu i wiadrem dragów! - Odpowiedziałam ze śmiechem. 
Pocałowałam go najpierw w usta, a potem w nagi tors, lekko się podniosłam i udałam do kuchni po coś do picia, wzięłam dwie puszki jedną z Dr.Pepperem a drugą z Mountain Dew. 
Pochwyciłam jakieś Walkersy i wpadłam do pokoju, kładąc na łóżku wałówkę. Włączyłam mojego Macbooka i odpaliłam film, The Unborn. (horror) .
Alex chwycił jedną ręką Mountain Dew, a drugą obiął mnie, opierając swoją rękę o moje ramię. Podczas seansu przytulałam się do Alexa, jego zapach sprawiał, że umierałam w jego ramionach (Dieeee in your aaaaarms, XD) A zarazem ciepło sprawiało że czułam się bezpiecznie. Okrył swoje nagie nogi kołdrą, leżał w samych bokserkach.
- Aaaa, zaczęłam piszczeć i przytuliłam się mocniej do Alexa.
- Ey mała, ty się ponoć niczego nie boisz.
- Bo tak jest, tylko, że to się dzieje tak nagle, z zaskoczenia, i ta muzyka i ten dziadek z obkręconą głową biegający na czworaka, który ponoć był zparaliżowany. 
- Oh już csiiii! Kochanie. - Mówił z czułością, gładząc moje włosy, pocałował mnie w czubek głowy.
Spojrzałam w górę, patrzył na mnie, świdrującymi oczami. Złożył pocałunek na moim nosie. 
Uśmiechnęłam się, pocałowałam jego rozchylone wargi, Lekko przygryzając własne.
Szeroko się uśmiechnął i pocałował mnie namiętnie, przerzucając mnie tak, że siedział na mnie, opierał się rękami koło moich uszu, jakby robił pompki. Całował zachłannie, ale miękko i delikatnie. Opadł leżąc do mnie bokiem, gładził ręką wewnętrzną i zewnętrzną stronę moich ud. Nie ukrywam podniecało mnie to, dostałam gęsiej skórki. Błądził ręką pod moją koszulką w okolicach zapięcia od stanika. W ostatniej chwili przestał, pocałował mnie i czule przytulił. Odpłynęliśmy........

Obudziłam się w ciuchach z wczoraj, wtulona w Alexa, śpiącego słodko, odkrył się z gorąca. Więc mogłam swobodnie napatrzeć się na coś, czego nie wolno mi było oglądać kiedy patrzył, bo wziąłby mnie za jakąś niewyżytą gwałcicielkę. 
Alex otworzył oczy, musnął lekko moje usta, zauważyłam tatuaż na jego biodrze zaczęłam go dotykać, ciekawił mnie był to japoński napis, jakiś dziwny, oczywiście go nie rozumiałam, a gdy zapytałam o niego Alexa ten ......
______________________________________________________
Rozdział pisany w mojej drodze do Łodzi, miasta w którym mieszkałam. 
Przyleciałam do polski, tak nagle, jakieś 3 dni temu dowiedziałam się od Carmen (Mojej Menegerki) nagrać cover do piosenki Payphone. Może niedługo pojawi się z teledyskiem na YT i wracam do Texasu, chciałam też spotkać się z rodziną, w sumie po to tu jestem. Pierwsza część powstała w samolocie z Texasu do Berlina. 
A druga w samochodzie z Berlina do Łodzi, kiedy Tata jechał po autostradzie A2 
180 km/h i się bulwersował, że bramki na autostradzie i trzeba płacić, a w USA nie. <ok>
Love/ Shay ♥
PS Jak pisałam tą notkę miałam 40% baterii na 44.min
A do Łodzi jeszcze 217 km. . . Luv u Guys!


It's too bad that we had no time to rewind.

czwartek, 9 sierpnia 2012

[4] Why he's so sexy? Why you a whore Jade?

Wróciłam do mieszkania, otworzyłam drzwi i ujrzałam nastolatka, bardzo słodkiego. Aż chciało się go wyruchać. Siedział bez koszulki na kanapie, w samych rurkach. Bardzo mnie to kręciło. Patrzyłam na Alexa przerzucającego kanały począwszy od FOX-a na którym leciał serial "So you think you can dance" a miał nadejść mój ulubiony "Bones" .Kanał USA- na którym leciało właśnie NCIS- Kryminalne zagadki Nowego Yorku. ION - leciał serial "Criminal Minds" z tego co się orientuje po Polsku to "Zabójcze Umysły" (odpowiednik) Potem przełączył na ABCFAM - Właśnie puszczali mój serial Pretty Little Liars, a zaraz po nim miały nadejść TVD - The Vampire Diares, a po Pamiętnikach miał być program "Secret Life of the American teenager" . Na TBS  leciało The Family Guy, uwielbiam to. Wreszcie przełączył na TNT, standardowo mój ulubiony serial Supernatural leciał! Ale musiałam przerwać tę jego sielankę i pokazać mu Texas! 

 Zaczęłam iść w jego stronę, nastolatek zorientował się, że się zbliżam - Oblizał i przygryzł dolną wargę.
Rzuciłam się na niego, usiadłam okrakiem. I zbliżając swoją twarz do jego wyszeptałam " Choć przystojniaku pokażę ci życie w Texasie.." W odpowiedzi pogłaskał mnie po włosach przytulił do swojego rozgrzanego torsu. Poczułam jak moja ręka topi się kiedy dotknęłam nią brzucha chłopaka. Alex zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie w usta, na początku delikatnie, nie chcąc robić czegoś wbrew mnie.
Odwzajemniłam pocałunek mimo iż wiedziałam, że źle się to skończy. Kąciki jego ust uniosły się w górę. Przygryzł lekko moją wargę. Dźwięk telefonu zwalił mnie z nóg, poderwałam się. Wciąż siedząc na Alexie okrakiem, lecz obserwując go z góry. Wyciągnęłam iPhone'a z kieszonki moich jeansowych szortów i odebrałam połączenie od nieznanego numeru. 

- Witam panią, jestem przedstawicielem firmy sprzedającej sprzęt RTV i AGD. Nie jest może pani zaintere..
- Nie kurwa! W piździe mam pana RTV i AGD.
- Ale. Sprzęt RTV I AGD, może wyjść z...
- Chuj mnie obchodzi z czym może wyjść! Wyjść z tego sprzętu może dziewczynka z Ringu 3. Żegnam. - Warczałam do telefonu.

Spojrzałam, zrezygnowana na chłopaka, który patrzył na mnie z wielkim bananem, śmiał się, z mojej 'dzikiej '
Wymiany zdań z panem od sprzętu. 

- Zawsze jesteś taka miła dla społeczeństwa? - Zapytał z sarkazmem wciąż się śmiejąc.
- Tylko jak mi w czymś przeszkodzą. - Wyszeptałam, WCIĄŻ siedząc na nim okrakiem.
- Awh, Jade! Zawsze można to kontynuować. - Powiedział brunet, łapiąc mnie za nadgarstki i przyciągając do siebie. Znowu zaczął muskać moje wargi. Puścił ręce którymi najpierw opierałam się o tors, a potem jedną przeniosłam na jego policzek. Jego dłonie masowały moje plecy. Potem wplótł je w moje włosy, następny ruch - 'Macał' moje uda. Przez co dostawałam gęsiej skórki. Był taki delikatny. Swoje zimne dłonie przeniósł na moje plecy, pod koszulkę. Jęknęłam cicho, gdyż jego zimny dotyk sprawił, że dostałam szoku termicznego. . . Ujął moją twarz w dłonie. Całował usta, delikatnie, miękko, ale i zachłannie. Kiedy oderwaliśmy się od siebie. Przytulił mnie do siebie mocno. Wtedy pomyślałam :

" Jade! Co ty odpierdalasz, nie znasz go. Wiesz o nim mniej niż o menelu, który zamieszkuje naszą piwnicę.
Czemu go całujesz, suko? Gdyby nie przestał puściłabyś się szmato! Ugh.. "

Przestałam myśleć i wyleciałam z inicjatywą oprowadzenia go po Texasie, zaraz jak zjemy kolację. Pójdziemy do klubu, najebiemy się, wrócimy do domu i umrzemy. Na następny dzień obudzimy się z kacem gigantem. TAK TO ŚWIETNY PLAN! Upij chłopaka, który dopiero wczoraj miał w ustach po raz pierwszy Alkohol. Chcesz żeby zarzygał ci całe mieszkanie? 

Nastolatek przeciągnął się, gdy usłyszał co mamy w planie. Był chyba trochę zmęczony. Zaczął :
- Um, mam prośbę, moglibyśmy to przełożyć na jutro? Jestem cholernie zmęczony. Źle się czuję. Przepraszam wiem, że chciałaś dla mnie coś zrobić, a ja to odtrącam, ale wolę zostać tu, niż robić ci kłopot umierając w klubie. - Ćwierkał jak najęty.
- Możemy zostać, jasne. Ale pewnie jesteś głodny. Idę zrobić jeść.

Skierowałam kroki do kuchni. Wyjęłam Makaron, Mięso mielone, Sos Tajski do Spaghetti . I przygotowałam potrawę. Podałam miskę z jedzeniem głodnemu przystojniakowi z Florydy. 
Zjadł bardzo szybko, poszedł do łazienki wziąć prysznic. I znowu to samo. Wylazł do mnie w samych bokserkach Tommy'ego Hilfiger'a, tym razem w bordowych. Moja mina musiała być bezcenna, kiedy patrzyłam z wywieszonym językiem na mojego lokatora. 
- Jade? Mam problem! - Zakomunikował Alex.
- Jaki? - Zapytałam nie kontaktując.
- Bo ja jestem koszykarzem, amatorem, ale mam ostatnio silne bóle pleców na dole jakby Nerki. no i mam maść, ale sam sobie nie posmaruje, bo mam za krótkie łapki. Mogłabyś? - Zapytał błagalnie.
Odpowiedziałam skinieniem głowy i chwyciłam tubkę z lekiem. Wycisnęłam na dłoń odrobinę, jednocześnie pytając chłopaka o lokalizację źródła bólu. Wskazał mi je, to było u dołu pleców tuż nad pośladkami. Wykonywałam okrężne ruchy opuszkami palców, lekko aplikowałam lek na skórę bruneta. Okręcił głowę w moją stronę, dając mi tym do zrozumienia, że trochę niżej. Byłam bliska płaczu. W tamtym momencie, po moim umyśle krążyły fantazje, związane ze "SPRZĘTEM" Alexa. Ale on mnie pociągał. Byłam tak pogrążona w moich fantazjach, że nie zauważyłam jak Alex z powrotem zniknął za drzwiami łazienki, jednak zaraz się pojawił. Wolno podchodził do mnie, całej rozgrzanej od moich myśli i widoku! Złapał mnie w talii, przyciągając do siebie, i namiętnie całując. Uśmiechnęłam się w pocałunku, szeptając " A to za co ".
Chłopak uśmiechnął się, przygryzł moją wargę i powiedział " Za pomoc " . 
Po czym wziął mnie na ręce, tak, że byłam na nim okrakiem, tak z przodu. Pozycja na Księdza. 
Zaniósł mnie do mojej sypialni rzucając się ze mną na łóżko. Całował, dotykał. .....

________________________________________________________

Chapter 4 Dreams. Autorki bloga o Justinie i Jazzmyn! 
Uwielbiam Twojego Bloga! .xx
Thanks 4 supporting me guys! ♥
// Shay .♥
+ Przepraszam za to opisywanie kanałów, ale myślę, że chociaż was to
 zainteresuje, co i jak u nas w TV.




środa, 8 sierpnia 2012

Imagines, CAN be! ♥

Dziś was zaskoczę i wrzucę jakieś Imagine. Czyli krótkie historyjki, takie fantazje o Justinie. 
Mam nadzieję, że się wam spodoba. // Shay! ♥

#Imagine1 : Justin rozmawia o Tobie z kolegą, jego towarzysz mówi .
- Justin, chętnie poderwałbym [ Twoje Imię ].
- Aye, bro, ona jest moja!
- Spoko, ale ona i tak jest piękna. - Odpowiedział Kolega na co Justin mówiąc "Wieeeeem"

 #Imagine2
Ty : Justin, wiesz już od jakiegoś czasu, że cię kocham i Jestem gotowa!
Justin : Oh, nawet nie wiesz ile na to czekałem!
 Po czym robi to :



#Imagine3
Zasypiasz, nagle słyszysz pukanie i głos : " Kochanie, nie mogę spać. Wolę z Tobą w jednym łóżku. Mogę? "
♥w♥
 #Imagine4
Justin jest w trasie, SMS-ujecie . e-Mailujecie , napisałaś mu, że jesteś ciekawa jakby wyglądał jako Kotek, na co on wysłał :


#Imagine5 
Jesteś w domu, śpisz w łóżku z JB, nagle on wyślizguje się i leci do kuchni robić śniadanie, wtedy Ty schodzisz, przytulasz go od tyłu :

 #Imagine6
Ty : Justin! Noogi mi zdręęęęętwiały !
Justin: ...


 #Imagine7 
Ty : Justin ! Kochasz Selenę bardziej ode mnie? 
Justin : 
 #Imagine8 
Kiedy zdecydowałaś się wyjechać od rodziny z Polski, by zamieszkać z JB. On nie chcę cię odrywać od Familii. <333

 #Imagine9 
Justin jest w trasie, dzwoni do Ciebie!
Ty: Yes, Mr.Bieber?
Justin: Hi, Mrs.Bieber!
Ty: Hahaha, Kocham cię!
Justin: Kochasz mnie to już wiem. A tęsknisz za mną?
Ty: Oczywiście, zawszę płaczę z tęsknoty kiedy o Tobie myślę, bardzo cię kocham!
Justin :


Piszcie Które podobają wam się najbardziej i czy jest sens to ciągnąć.
Kocham was nad życie!
Love xX/ Shayne! ♥