niedziela, 26 sierpnia 2012

[8] - I'm Jade fuckin Wayne, and who the fuck are you?

Zabrałam go do baru, tam gdzie zwykle się upijam, ale w ciągu dnia jest tam tylko Ronn i jego ekipą, moi znajomi, zapoznam ich z Alexem i oprowadzę go po La Vernii. Weszliśmy do baru, powolnym krokiem pociągnęłam go w stronę stoliczka pod ścianą przy toaletach i poszłam zamówić American Cocktail i Blue Lagoon dla Alexa, wzięłam drinki do rąk (zawsze rozgrzewam się drinkami, a potem upijam czystą whiskey)
podeszłam do niego, kiedy już wypiliśmy trunki, pociągnęłam Alexa w kierunku siedzącego do mnie plecami Ronna. Kiedy podchodziłam zauważyłam że ma na plecach literę "R" , może to zbieg okoliczności, podbiegłam bliżej, obróciłam jego twarz w swoją stronę, - łuk brwiowy.
- Więc, to byłeś ty? - Krzyknęłam z oburzeniem.
- N-nnie. to .. - Zacinał się towarzysz.
- No chyba mi kurwa nie powiesz, że się przewróciłeś, pojebało cię? Nie bije się cudzych... chłopaków[?]
A już na pewno nie chłopaków swojej najlepszej przyjaciółki. Teraz to kurwa masz przejebane, co tobą kierowało? Bo chyba nie mózg, zejdź mi z oczu skurwielu, bo nie ręczę za siebie, masz przejebane....
- warczałam, sadząc się do niego. Jakiś chłopak mnie odciągał, i uspakajał, Ronn wyszedł z lokalu a ja spojrzałam na chłopaka, który mnie trzymał. To NIE BYŁ Alex, tylko dżemowy chłopak. 
- Umm, kim jesteś? - Zapytałam 
- Wiesz kim jestem..
- Nie, ale ja jestem Jade fucking Wayne, and who the fuck are YOU?
- Cześć, Justin Fucking Drew Bieber. 
- Jakieś kolejne Popiątko Bożyszcze nastolatek? 
- Tak trochę. - Przyznał.
- A gdzie jest Alex?
- Przepraszam ale nie wiem o kim mówisz, jeśli chodzi ci o skejcika, ciemne oczy, włosy i ładny uśmiech, to wybiegł z płaczem, klnąc pod nosem. 
- Ja pie do le....- Odrzekłam. A chłopak mnie przytulił.
- Choć, odprowadzę cię do domu, odpoczniesz od tego. - Powiedział Justin.
- Dobrze. 
Justin dał mi swoją kurtkę, narzucił ją na moje barki i objął mnie ramieniem. Tuląc i płacząc mu w koszulę wróciłam do domu. Doprowadził mnie pod drzwi i powiedział. 
- No, moja misja zakończona. 
- A może wejdziesz, na kawę, herbatę i ciastko? 
- Właściwie to chętnie. 
Weszliśmy do mieszkania, a Alex stojąc w drzwiach zaczął robić mi aferę.
- Co ty sobie kurwa myślisz, że nie umiem się obronić? Zrobiłaś ze mnie ciotę.
- Bo nią jesteś w tej chwili wypierdalasz, jedź do tego pierdolonego Chicago i nie wracaj.
Powiedziałam przez łzy wciąż przytulając Justina. 
Wydawało mi się, że tak to się zakończy, nie było rzeczy bardziej mylnej.
***
Teraz krótki imagine:
Podczas wywiadu redaktor pyta:
- Justin Kochałeś się już z [Twoje imię] ?
Na co Justin speszony..

_______________________________________________

Hai !
Jestem bardzo podekscytowana, bo kilka dni temu był mój pierwszy dzień w nowej szkole! Jest tu dużo łatwiej niż w liceum w polsce czy coś, i jest ekstra, oczywiście nie jestem cheerleader, bo dla mnie to pustaki, ale należę do subkultury muzyków, i często się widuję z takim jednym o którym zaraz wam opowiem. Cieszę się bardzo, bo jak byłam wczoraj po spis podręczników or jakkolwiek mam to nazwać, spotkałam chłopaka, stał przede mną w kolejce (Piękny) O dziwo zagadał ze mną nasza rozmowa przebiegała mniej więcej tak : (tłumaczona) Odwrócił się w moją stronę.
- Oh, jesteś nową uczennicą? nie chodziłaś tu wcześniej.
- Nie, chodziłam do "middle school" w Buffalo w stanie Nowy Jork.
- Oh, a czemu się przeprowadziłaś?
- A mój tata ma jakieś parcie na Texas, ale pewnie i tak niedługo stąd wyjadę. Przeprowadzam się co 2 lub 3 lata.
- To gdzie mieszkałaś zanim przyjechałaś do Buffalo?
- W Polsce.
- Yyy czy to w Azji?
- A czy mam skośne oczy? - ( zaśmiałam się i on też, a wtedy umarłam )
- Ale nie rozumiem, mówisz jak Amerykanka!
- Ale jestem polką, Polska jest w europie, niedaleko niemiec, a jeśli nie wiesz gdzie są niemcy to niedaleko Francji, tylko 2000 mil, a jeśli nie wiesz gdzie jest Francja to powiem, że za oceanem.
- Oh, to tam jest polska, nasz nauczyciel od "Language Arts" (nie wiem jak wytłumaczyć, a dosłownie nie ma to sensu)  Jest polakiem, Jamie Kawalski (Prawie Kowalski, XD) .
- Czyli jak mniemam mamy razem jeden przedmiot. - powiedziałam.
- Tak, a może więcej, i oby, a i nie wiedziałem, że polki są takie ładne. A no i tak w ogóle jestem ALEX.

MOJA REAKCJA BYŁA ZADZIWIAJĄCA KIEDY DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MA TAKIE SAMO IMIĘ, JAK MÓJ BOHATER W OPOWIADANIU.

- A ja Abbigail, wystarczy Abbey lub dla przyjaciół Shay więc mów na mnie Shay.
- O już jesteśmy przyjaciółmi, a znamy się 3 minuty. Hahah, Choć pokażę ci szkołę i cafeterię.
Wtedy zaszczycił mnie takim uśmiechem, że prawie dostałam Alexorgazmu.

Thanks all 4 support, and please Wish me luck. ♥

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

[7] - I know it's hard to remember..


Obudziłam się, zupełnie nie pamiętając wczorajszego dnia. Nie wiem tylko jakim cudem w moim łóżku spał Alex, miał na twarzy ślady bójki. 
Ah tak! Już pamiętam..ktoś go pobił. Ale nie pamiętam co było potem. Do momentu kiedy chłopak powiedział że miałam być nago, przewrócił mnie na plecy, d o b i e r a j ą c 
 s i ę  do  m n i e , pamiętam, tylko kurwa co było dalej, uległam? 
- Dzień Dobry, NajpiękniejszaIstotoZiemskaOimieniuJADE, już nie śpisz? - Powiedział nastolatek całując mnie w czoło. Jednocześnie tym samym wyrywając mnie z rozmyślań. 
- Witaj, Alex mam takie niedyskterne pytanie. Czy my wczoraj...
- Taaaak? - Ponaglał mnie chłopak.
- No wiesz..SPALIŚMY ZE SOBĄ? - Odpowiedziałam najszybciej jak potrafiłam.
Alex tylko przygryzł dolną wargę szeroko się uśmiechając.
- Aleeex, Tak czy Nie? - Ponagliłam go, desperackim głosem.
Brunet odwrócił się w moją stronę, chwycił mnie za ręce, po chwili mocno mnie przytulił i zapytał :
- A chciałaś tego?
- No wiesz, ja.. może tak, może nie, nie wiem..chyba nie jestem jeszcze gotowa. - wyszeptałam już niemalże płacząc.
- Csiii - uspokajał mnie głaszcząc moje włosy. - Nie skarbie, nie spaliśmy ze sobą.
Ulżyło mi, wypuściłam głośno powietrze z płuc. Patrząc na chłopaka, pocałowałam go i mocno przytuliłam.
- Dziękuję, że nie dopuściłeś do tego, bym się zeszmaciła w tak młodym wieku, jesteś Aniołem zesłanym mi z niebios. - wyszeptałam płacząc.
Chłopak otarł łzę kciukiem, ucałował moje usta i mocno przytulił.
- Mam coś dla ciebie kochanie. - powiedział sięgając ręką do toreb z wczorajszych zakupów. 
- Zamknij oczy. - dodał. - Otwórz. Brunet podał mi pudełeczko z "Yes'a" A w środku były dwie sznurowane bransoletki ze złotym kółeczkiem w którym wyryte było "AJ,FY,FT,FL.<3" - Alex i Jade, Forever Young, Forever together, Forever LOVE .
- Awh Alex, to jest piękne, ale nie musiałeś, no co ty żartowałam tak się tylko mówi. Jezuuuu Dziękuję ci Słońce moje najdroższe ! - Mówiłam jak opentana.
- Przestań pierdolić i zakładaj. - Brunet zapiął mi bransoletkę na nadgarstku, a następnie sobie.  Pocałowałam go w usta i pomogłam wstać z łóżka, znowu był w samych boxerkach.
- Nieee! - krzyknęłam.
- Co? - zapytał.
- Ty chcesz mnie zabić, od widoku tego "PYTONA" ? - Zapytałam wskazując ręką na jego bieliznę.
Alex się zaśmiał i obiął mnie w pasie przyciągając do siebie. Wyrwałam się i zaczęłam spierdalać po całym mieszkaniu, natomiast nastolatek mnie gonił. Nadrobił trochę kilometrów i dopadł mnie przy kanapie, rzucił się na mnie przygniatając mnie do wypchanej tkaniny. Zagroziłam mu, że zacznę jęczeć jebyśmy się ruchali drzeć się " Ahh, Alex.. mmm Mocnieeej" jeśli mnie nie puści. Więc uległ, bo stwierdził, że źle by wypadł z punktu widzenia sąsiadów. Wskoczyłam do kuchni, przygotowałam jakieś śniadanie i podałam mu do stołu. Zjadł, poszedł się ubrać w karmelowe rurki, koszulę w czerwonobiałą kratę, białe vansy i snapback chicago Bullsów. Podeszłam do niego rzucając mu się na szyję, pocałowałam go. On uniósł mnie za pośladki i wziął mnie na ręce, zaczął mną kręcić. Wkońcu mi się znudziło, poszłam do łazienki ubierając Bluzę przez głowę szarą z napisem "SWAG" , krótkie spodenki czarne z obdartymi nogawkami, a do tego na nogi wsunęłam czarne kolanówki z kokardką a na wierzch założyłam białe converse. Włosy upięłam w chujowy kok i wyszłam chwytając Alexa za rękę, ciągnąc go w kierunku drzwi. .............
 ________________________________________________________
Hello guys! Może was nie rozpieszczam, ale dodam rozdział proszę, trochę krótki, ale chcę byście pozostali w niepewności, co nasi bohaterowie dalej zrobili, więc dodaję już dziś A teraz idę się przespać bo zmiana stref czasowych o 7 godzin, jest naprawdę wyczerpująca! Właśnie wróciłam do La Vernii, trochę tęskniłam za tym miejscem... NAPRAWDĘ! 
Wyobraźcie sobie, że ja za niecałe 2 tygodnie od dzisiaj zaczynam rok szkolny!
27/08/12 ♥ bluebonnet rd !
+ Pozdrowienia dla Oliwii , autorki bloga o Alison i Justinie, którą spotkałam kiedy miałam przesiadkę na Okęciu, zgadałyśmy się i proszę, wylądowałyśmy razem na frappuccino w Starbucks! Dziękuję Ci kochana, i ani mi się waż, zawieszać bloga!
Luv u guys xx
-Shayne

[6] Hit me, wanker, it makes me strong!


Uniósł brwi, udając, że nie słyszał pytania o tatuaż. 
- Alex, mnie nie powiesz co to jest? - Zapytałam z troską w oczach.
- Nie chcę by ktokolwiek dla mnie ważny wiedział co to znaczy! - Wybuchł.
Cicho przeprosiłam, wciąż przytulając się do jego torsu. Rozczesywał moje włosy palcami.
- Nie Jade, to ja przepraszam, nie potrzebnie się uniosłem, w dodatku zacząłem krzyczeć  na najpiękniejszą istotę ziemską. Nie wybaczę sobie tego.
Po chwili milczenia powiedział :
 " I don't want to be like my fucking dad! "
- O czym ty..? - Zaczęłam.
" I don't want to be like my fucking dad "
Pogładziłam opuszkami palców tatuaż i wtuliłam się w Alexa. Wstał udał się do łazienki, wyszedł ubrany w karmelowe rurki Szaro-czarną baseballówkę z czerwonymi detalami, podspodem biały t-shirt. Na nogi wsunął Czerwone vansy, a do ucha wsadził czarny kolczyk.
Wyglądał zajebiscie, przyszła moja kolej ubrałam to co wybrał mi mój Lokator (Niestety musiałam zrezygnować z moich ukochanych Martensów na rzecz vansów wybranych przez Alexa :




Przy wyjściu z łazienki poczułam silny zapach z kuchni,pewnie Alex robi coś do jedzenia,
ale teraz pewnie coś dobrego.
Chłopaka nie było, kawałek pizzy został na stole, Alex napisał kartkę :
" Zaraz wracam, idę coś załatwić, zaraz wracam, czekaj naga w łóżku MUSISZ! haha x
                                                                                                                               ~Alex
PS nie martw się, wrócę na nasz stosunek. Rozgrzej łóżko tęsknię xx "
Rozpoczęłam konsumpcję posiłku, zastanawiając się czy on żartował z tym stosunkiem, czy nie? Postanowiłam zjeść na balkonie wyszłam z mojej sypialni na balkon z widokiem na ruchliwą ulicę La Vernii. Po drugiej stronie jezdni zauważyłam chłopaka w dzisiejszym outficie Alexa, szedł z milionem toreb ze sklepów Adidas, Nike, New Era, Vans, Converse, Yes, Office Shoes, Ray-Ban, Exreme, Bershka, New Look itp. 
Patrzyłam na chłopaka przechodzącego przez ulicę machając mu. Nalge .. usłyszałam dźwięk domofonu, pod drzwiami stał Alex i wykrzykiwał " Mam nadzieję, że jak wejdę na górę zobaczę cię nagą kotku! " Śmiejąc się przycisnęłam "DOORS OPENING BUTTON" Po chwili, jakieś odgłosy kłótni, bójki. O nie, kurwa, mówiłam mu, żeby uważał. Czym prędzej zbiegłam po schodach kamienicy, przydptując sznurówki Vansów. Po 20 sekundach znalazłam się przy bramie głównej, przez wrota widać było ulicę, napastnik stał tyłem do wejścia, blokując mi przy tym drzwi, nie mogłam ich otworzyć, Alex był bity, pukałam, próbując wyjść. Po chwili wkurwienia, jebłam drzwi z kopa, "Boxer" upadł na Alexa, ale czym prędzej podniósł się i uciekł, widziałam tylko kurtkę na motor, która na plecach miała wielkie "R" ułożone z ćwieków. 
Podbiegłam do chłopaka, cały nos i łuk brwiowy miał we krwi, pizdę pod okiem. Pomogłam mu wstać, nastolatek trzymał się za brzuch. Jęczał.
- Chodź kochanie, wjedziemy na górę, a tam zrobię ci okłady. - Powiedziałam chwytając jego zakupy.
- Dobrze, ale nie lepiej jechać na pogotowie? - zapytał.
- Pojebało cię? Zapytają cię tam, co się stało, jak powiesz, że cię pobili wyjdziesz na ciotę. A nie powiesz chyba, że spadłeś ze schodów. - Odpowiedziałam takim tonem jakby to było oczywiste. 
Chłopak zacisnął powieki i syknął z bólu. Wypchałam do z windy i wpakowałam do mieszkania. 
- Połóż się na kanapie, idę po lód i apteczkę. - powiedziałam.
- Dobrze pani doktor. - Wymruczał i przygryzł dolną wargę. 
Zignorowałam to i poszłam do łazienki po plaster wodę utlenioną i oxykort, oraz do kuchni po lód. Podeszłam do Alexa, nalałam wody utlenionej na łuk brwiowy bruneta. Lekko przyciskając wacik w skupieniu, by nie dotknąć jego oka, nakleiłam plasterek. Usta również zakrwawione, przemyłam wodą i posmarowałam maścią. Podobnie zrobiłam z nosem, wytarłam krew i posmarowałam nos. Natomiast nie miałam pojęcia co zrobić z pizdą pod okiem.  Przemyłam i poszłam do kuchni. Po więcej lodu, ale nie miałam już, więc chwyciłam brokułę i podałam chłopakowi. On z pytającą miną odpowiedział :
- Po co mi to?
- Przyłóż do prawego oka, bo masz pizdę. - Powiedziałam obojętnie. 
- O nie moja biedna piękna twarz. - powiedział przykładając warzywo do oka. 
Ja przejęłam inicjatywę z lodem, okładałam delikatnie jego nos, kiedy Alex zaczął się śmiać.
- O co chodzi? Czemu się śmiejesz?
- Bo uroczo wyglądasz jako pielęgniarka, aż jestem ciekaw jakbyś wyglądała w jej stroju ? - Powiedział poruszając brwiami w górę i w dół przygryzając wargę.
Chwyciłam poduszkę i jebłam go w brzuch. On syknął.
- O mój boże, przepraszam. Nie chciałam!
- A więc jestem twoim Bogiem? Mraaawh! - Powiedział oblizując usta. 
- O ty chuju, już cię nie boli? - zapytałam, po czym usiadłam na jego brzuchu okrakiem. - A teraz? - zapytałam przygryzając dolną wargę. 
Przyciągnął mnie do siebie zdejmując z twarzy lód i brokuła. Zaczął mnie całować. Delikatnie. Miękko. Błądził ręką pod moją bluzą.
- Miałaś czekać nago - wyszeptał obracając się tak, że teraz ja byłam na dole.
___________________________________________________
Woaah! Jest już 6, to mało wiem, ale ciężko się skupić, kiedy w Łodzi taki ruch. No nie ważne. Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale nie było wi-fi w moim starym mieszkaniu, więc dodaję rodział, który został napisany w Łodzi, a dodany na Lotnisku w Warszawie-Okęcie! 
Thanks 4 support, guys!
I luv you all,every1&everybody!
Awh, x .
~Shayne

[5] Oh wow, but FUCK you!


- Alex, ja cię nie znam prawie. - Powiedziałam odrywając się od pocałunku. 
- Mhrr. - Wymruczał mi do ucha, tak, że przeszły po mnie ciarki. 
Fakt, kiedy był blisko, przytulał mnie całował, czułam się wyjątkowo. Bezpiecznie. 
Zawsze ilekroć tuli mnie do swojego nagiego torsu, moja twarz i całe ciało płoną. 
Jest mi dobrze, kiedy jest tutaj. 
- Przepraszam Jade, nie powinienem. Wygląda jakbym chciał cię wykorzystać. A mimo tego że w chuj mało o tobie wiem, strasznie mnie kręcisz. Pociąga mnie twoja tajemniczość. To, że jesteś taka twarda, doświadczona, wiesz dużo o życiu, a żyjesz w Texasie, w stanie w którym ciężko się żyje, szczególnie samotnej 17-latce. - Powiedział ze skruchą, przytulając mnie do siebie. Leżeliśmy w łóżku, poczułam dumę, z tego jak o mnie mówił.
- Nie Alex, to tak nie wygląda. Widzę jak na mnie patrzysz. Ty widzisz jak ja na ciebie.
Nawet nie wiesz, jak na ciebie lecę, kiedy jesteś bez koszulki, moja mordka płonie. Lub kiedy wychodzisz z łazienki, o nie, wtedy to umieram. - Wyszeptałam mu do ucha. 
Chłopak rozbierał mnie wzrokiem, przygryzając wargę, mierzył mnie z góry do dołu.
Położył dłoń na moim udzie i gładząc je patrzył mi głęboko w oczy. 
- Zależy mi na tobie. - Szepnął, delikatnie całując moją dolną wargę.
- Alex, nie wiem co w tobie jest takiego, że wzięłam cię do mieszkania. Kurwa, nikt mi jeszcze tak nie namieszał w głowie. - mówiłam, krocząc palcami po jego nagim torsie. 
- Nie wiem, co skłoniło cię wogóle do chęci pocieszenia mnie wtedy w parku, nie jestem bożyszczem nastolatek, nie mam kupy hajsu, villi z basenem, nie robię kariery, a taka piękna niewiasta, na mnie leci? Jak to możliwe, że ktoś spodobał się Jade?
- Też nie wiem, jakiś gówniarz zawrócił mi w głowie, jak przejazd Rollercoasterem po ostrym Party, z morzem alkoholu i wiadrem dragów! - Odpowiedziałam ze śmiechem. 
Pocałowałam go najpierw w usta, a potem w nagi tors, lekko się podniosłam i udałam do kuchni po coś do picia, wzięłam dwie puszki jedną z Dr.Pepperem a drugą z Mountain Dew. 
Pochwyciłam jakieś Walkersy i wpadłam do pokoju, kładąc na łóżku wałówkę. Włączyłam mojego Macbooka i odpaliłam film, The Unborn. (horror) .
Alex chwycił jedną ręką Mountain Dew, a drugą obiął mnie, opierając swoją rękę o moje ramię. Podczas seansu przytulałam się do Alexa, jego zapach sprawiał, że umierałam w jego ramionach (Dieeee in your aaaaarms, XD) A zarazem ciepło sprawiało że czułam się bezpiecznie. Okrył swoje nagie nogi kołdrą, leżał w samych bokserkach.
- Aaaa, zaczęłam piszczeć i przytuliłam się mocniej do Alexa.
- Ey mała, ty się ponoć niczego nie boisz.
- Bo tak jest, tylko, że to się dzieje tak nagle, z zaskoczenia, i ta muzyka i ten dziadek z obkręconą głową biegający na czworaka, który ponoć był zparaliżowany. 
- Oh już csiiii! Kochanie. - Mówił z czułością, gładząc moje włosy, pocałował mnie w czubek głowy.
Spojrzałam w górę, patrzył na mnie, świdrującymi oczami. Złożył pocałunek na moim nosie. 
Uśmiechnęłam się, pocałowałam jego rozchylone wargi, Lekko przygryzając własne.
Szeroko się uśmiechnął i pocałował mnie namiętnie, przerzucając mnie tak, że siedział na mnie, opierał się rękami koło moich uszu, jakby robił pompki. Całował zachłannie, ale miękko i delikatnie. Opadł leżąc do mnie bokiem, gładził ręką wewnętrzną i zewnętrzną stronę moich ud. Nie ukrywam podniecało mnie to, dostałam gęsiej skórki. Błądził ręką pod moją koszulką w okolicach zapięcia od stanika. W ostatniej chwili przestał, pocałował mnie i czule przytulił. Odpłynęliśmy........

Obudziłam się w ciuchach z wczoraj, wtulona w Alexa, śpiącego słodko, odkrył się z gorąca. Więc mogłam swobodnie napatrzeć się na coś, czego nie wolno mi było oglądać kiedy patrzył, bo wziąłby mnie za jakąś niewyżytą gwałcicielkę. 
Alex otworzył oczy, musnął lekko moje usta, zauważyłam tatuaż na jego biodrze zaczęłam go dotykać, ciekawił mnie był to japoński napis, jakiś dziwny, oczywiście go nie rozumiałam, a gdy zapytałam o niego Alexa ten ......
______________________________________________________
Rozdział pisany w mojej drodze do Łodzi, miasta w którym mieszkałam. 
Przyleciałam do polski, tak nagle, jakieś 3 dni temu dowiedziałam się od Carmen (Mojej Menegerki) nagrać cover do piosenki Payphone. Może niedługo pojawi się z teledyskiem na YT i wracam do Texasu, chciałam też spotkać się z rodziną, w sumie po to tu jestem. Pierwsza część powstała w samolocie z Texasu do Berlina. 
A druga w samochodzie z Berlina do Łodzi, kiedy Tata jechał po autostradzie A2 
180 km/h i się bulwersował, że bramki na autostradzie i trzeba płacić, a w USA nie. <ok>
Love/ Shay ♥
PS Jak pisałam tą notkę miałam 40% baterii na 44.min
A do Łodzi jeszcze 217 km. . . Luv u Guys!


It's too bad that we had no time to rewind.

czwartek, 9 sierpnia 2012

[4] Why he's so sexy? Why you a whore Jade?

Wróciłam do mieszkania, otworzyłam drzwi i ujrzałam nastolatka, bardzo słodkiego. Aż chciało się go wyruchać. Siedział bez koszulki na kanapie, w samych rurkach. Bardzo mnie to kręciło. Patrzyłam na Alexa przerzucającego kanały począwszy od FOX-a na którym leciał serial "So you think you can dance" a miał nadejść mój ulubiony "Bones" .Kanał USA- na którym leciało właśnie NCIS- Kryminalne zagadki Nowego Yorku. ION - leciał serial "Criminal Minds" z tego co się orientuje po Polsku to "Zabójcze Umysły" (odpowiednik) Potem przełączył na ABCFAM - Właśnie puszczali mój serial Pretty Little Liars, a zaraz po nim miały nadejść TVD - The Vampire Diares, a po Pamiętnikach miał być program "Secret Life of the American teenager" . Na TBS  leciało The Family Guy, uwielbiam to. Wreszcie przełączył na TNT, standardowo mój ulubiony serial Supernatural leciał! Ale musiałam przerwać tę jego sielankę i pokazać mu Texas! 

 Zaczęłam iść w jego stronę, nastolatek zorientował się, że się zbliżam - Oblizał i przygryzł dolną wargę.
Rzuciłam się na niego, usiadłam okrakiem. I zbliżając swoją twarz do jego wyszeptałam " Choć przystojniaku pokażę ci życie w Texasie.." W odpowiedzi pogłaskał mnie po włosach przytulił do swojego rozgrzanego torsu. Poczułam jak moja ręka topi się kiedy dotknęłam nią brzucha chłopaka. Alex zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie w usta, na początku delikatnie, nie chcąc robić czegoś wbrew mnie.
Odwzajemniłam pocałunek mimo iż wiedziałam, że źle się to skończy. Kąciki jego ust uniosły się w górę. Przygryzł lekko moją wargę. Dźwięk telefonu zwalił mnie z nóg, poderwałam się. Wciąż siedząc na Alexie okrakiem, lecz obserwując go z góry. Wyciągnęłam iPhone'a z kieszonki moich jeansowych szortów i odebrałam połączenie od nieznanego numeru. 

- Witam panią, jestem przedstawicielem firmy sprzedającej sprzęt RTV i AGD. Nie jest może pani zaintere..
- Nie kurwa! W piździe mam pana RTV i AGD.
- Ale. Sprzęt RTV I AGD, może wyjść z...
- Chuj mnie obchodzi z czym może wyjść! Wyjść z tego sprzętu może dziewczynka z Ringu 3. Żegnam. - Warczałam do telefonu.

Spojrzałam, zrezygnowana na chłopaka, który patrzył na mnie z wielkim bananem, śmiał się, z mojej 'dzikiej '
Wymiany zdań z panem od sprzętu. 

- Zawsze jesteś taka miła dla społeczeństwa? - Zapytał z sarkazmem wciąż się śmiejąc.
- Tylko jak mi w czymś przeszkodzą. - Wyszeptałam, WCIĄŻ siedząc na nim okrakiem.
- Awh, Jade! Zawsze można to kontynuować. - Powiedział brunet, łapiąc mnie za nadgarstki i przyciągając do siebie. Znowu zaczął muskać moje wargi. Puścił ręce którymi najpierw opierałam się o tors, a potem jedną przeniosłam na jego policzek. Jego dłonie masowały moje plecy. Potem wplótł je w moje włosy, następny ruch - 'Macał' moje uda. Przez co dostawałam gęsiej skórki. Był taki delikatny. Swoje zimne dłonie przeniósł na moje plecy, pod koszulkę. Jęknęłam cicho, gdyż jego zimny dotyk sprawił, że dostałam szoku termicznego. . . Ujął moją twarz w dłonie. Całował usta, delikatnie, miękko, ale i zachłannie. Kiedy oderwaliśmy się od siebie. Przytulił mnie do siebie mocno. Wtedy pomyślałam :

" Jade! Co ty odpierdalasz, nie znasz go. Wiesz o nim mniej niż o menelu, który zamieszkuje naszą piwnicę.
Czemu go całujesz, suko? Gdyby nie przestał puściłabyś się szmato! Ugh.. "

Przestałam myśleć i wyleciałam z inicjatywą oprowadzenia go po Texasie, zaraz jak zjemy kolację. Pójdziemy do klubu, najebiemy się, wrócimy do domu i umrzemy. Na następny dzień obudzimy się z kacem gigantem. TAK TO ŚWIETNY PLAN! Upij chłopaka, który dopiero wczoraj miał w ustach po raz pierwszy Alkohol. Chcesz żeby zarzygał ci całe mieszkanie? 

Nastolatek przeciągnął się, gdy usłyszał co mamy w planie. Był chyba trochę zmęczony. Zaczął :
- Um, mam prośbę, moglibyśmy to przełożyć na jutro? Jestem cholernie zmęczony. Źle się czuję. Przepraszam wiem, że chciałaś dla mnie coś zrobić, a ja to odtrącam, ale wolę zostać tu, niż robić ci kłopot umierając w klubie. - Ćwierkał jak najęty.
- Możemy zostać, jasne. Ale pewnie jesteś głodny. Idę zrobić jeść.

Skierowałam kroki do kuchni. Wyjęłam Makaron, Mięso mielone, Sos Tajski do Spaghetti . I przygotowałam potrawę. Podałam miskę z jedzeniem głodnemu przystojniakowi z Florydy. 
Zjadł bardzo szybko, poszedł do łazienki wziąć prysznic. I znowu to samo. Wylazł do mnie w samych bokserkach Tommy'ego Hilfiger'a, tym razem w bordowych. Moja mina musiała być bezcenna, kiedy patrzyłam z wywieszonym językiem na mojego lokatora. 
- Jade? Mam problem! - Zakomunikował Alex.
- Jaki? - Zapytałam nie kontaktując.
- Bo ja jestem koszykarzem, amatorem, ale mam ostatnio silne bóle pleców na dole jakby Nerki. no i mam maść, ale sam sobie nie posmaruje, bo mam za krótkie łapki. Mogłabyś? - Zapytał błagalnie.
Odpowiedziałam skinieniem głowy i chwyciłam tubkę z lekiem. Wycisnęłam na dłoń odrobinę, jednocześnie pytając chłopaka o lokalizację źródła bólu. Wskazał mi je, to było u dołu pleców tuż nad pośladkami. Wykonywałam okrężne ruchy opuszkami palców, lekko aplikowałam lek na skórę bruneta. Okręcił głowę w moją stronę, dając mi tym do zrozumienia, że trochę niżej. Byłam bliska płaczu. W tamtym momencie, po moim umyśle krążyły fantazje, związane ze "SPRZĘTEM" Alexa. Ale on mnie pociągał. Byłam tak pogrążona w moich fantazjach, że nie zauważyłam jak Alex z powrotem zniknął za drzwiami łazienki, jednak zaraz się pojawił. Wolno podchodził do mnie, całej rozgrzanej od moich myśli i widoku! Złapał mnie w talii, przyciągając do siebie, i namiętnie całując. Uśmiechnęłam się w pocałunku, szeptając " A to za co ".
Chłopak uśmiechnął się, przygryzł moją wargę i powiedział " Za pomoc " . 
Po czym wziął mnie na ręce, tak, że byłam na nim okrakiem, tak z przodu. Pozycja na Księdza. 
Zaniósł mnie do mojej sypialni rzucając się ze mną na łóżko. Całował, dotykał. .....

________________________________________________________

Chapter 4 Dreams. Autorki bloga o Justinie i Jazzmyn! 
Uwielbiam Twojego Bloga! .xx
Thanks 4 supporting me guys! ♥
// Shay .♥
+ Przepraszam za to opisywanie kanałów, ale myślę, że chociaż was to
 zainteresuje, co i jak u nas w TV.




środa, 8 sierpnia 2012

Imagines, CAN be! ♥

Dziś was zaskoczę i wrzucę jakieś Imagine. Czyli krótkie historyjki, takie fantazje o Justinie. 
Mam nadzieję, że się wam spodoba. // Shay! ♥

#Imagine1 : Justin rozmawia o Tobie z kolegą, jego towarzysz mówi .
- Justin, chętnie poderwałbym [ Twoje Imię ].
- Aye, bro, ona jest moja!
- Spoko, ale ona i tak jest piękna. - Odpowiedział Kolega na co Justin mówiąc "Wieeeeem"

 #Imagine2
Ty : Justin, wiesz już od jakiegoś czasu, że cię kocham i Jestem gotowa!
Justin : Oh, nawet nie wiesz ile na to czekałem!
 Po czym robi to :



#Imagine3
Zasypiasz, nagle słyszysz pukanie i głos : " Kochanie, nie mogę spać. Wolę z Tobą w jednym łóżku. Mogę? "
♥w♥
 #Imagine4
Justin jest w trasie, SMS-ujecie . e-Mailujecie , napisałaś mu, że jesteś ciekawa jakby wyglądał jako Kotek, na co on wysłał :


#Imagine5 
Jesteś w domu, śpisz w łóżku z JB, nagle on wyślizguje się i leci do kuchni robić śniadanie, wtedy Ty schodzisz, przytulasz go od tyłu :

 #Imagine6
Ty : Justin! Noogi mi zdręęęęętwiały !
Justin: ...


 #Imagine7 
Ty : Justin ! Kochasz Selenę bardziej ode mnie? 
Justin : 
 #Imagine8 
Kiedy zdecydowałaś się wyjechać od rodziny z Polski, by zamieszkać z JB. On nie chcę cię odrywać od Familii. <333

 #Imagine9 
Justin jest w trasie, dzwoni do Ciebie!
Ty: Yes, Mr.Bieber?
Justin: Hi, Mrs.Bieber!
Ty: Hahaha, Kocham cię!
Justin: Kochasz mnie to już wiem. A tęsknisz za mną?
Ty: Oczywiście, zawszę płaczę z tęsknoty kiedy o Tobie myślę, bardzo cię kocham!
Justin :


Piszcie Które podobają wam się najbardziej i czy jest sens to ciągnąć.
Kocham was nad życie!
Love xX/ Shayne! ♥

wtorek, 7 sierpnia 2012

[3] I have to go, stay!

                    * at The Morning *

 Obudził mnie swąd spalenizny, jak mniemam dobiegał z mojej kuchni, ale wyłączałam wczoraj wszystko. 
Postanowiłam wstać, nie chętnie ruszyłam dupę z miękkiej pościeli. 

- Co do chuja? - zaczęłam widząc sylwetkę chłopaka, stojącego do mnie tyłem w kuchni. 
- O dziewczynazktórąmieszkamalenieznamjejimienia! Dzień dobry ślicznotko. - odpowiedział.
- A to ty.
- Cóż za miłe powitanie, po pijaku jesteś milsza, DRINKA? - mówił z sarkazmem.
- Um przepraszam Alex, ale nikt mnie jeszcze nie budził tak wcześnie. 
- Wcześnie? Oszalałaś, z pizdy spadłaś? Jest 15.56 księżniczko. 
- Huh? Kurwa. Przespałam cały dzień, to co na śniada...OBIAD? - poprawiłam się.
- Spalona jajecznica? Ale nie dostaniesz, jak nie powiesz jak masz na imię! - zagroził.
- A po co ci to wiedzieć, mieszkasz u mnie, masz takie wymagania? WYPIERDALAJ!
- Przepraszam.. - Powiedział z miną smutnego psa, nakładając mi jajecznicę na talerz. 
- Życie ukształtowało mnie, żeby nie robić niczego pod innych, nie robić tego czego od ciebie wymagają. Żeby być sobą, robić to co się uważa za słuszne, być z tytanu i nie dać się złamać. Nie dać się zmiękczyć.
Uczucia nie wchodzą w grę, nie mam uczuć. Taki typ, bywa, życie daje ci 17-latkę w TEXASIE, zrób z niej sukę z charakteru i pozwól jej chodzić własnymi ścieżkami, ćpać i pić, to jej życie. 
- ... - Alex milczał, chyba nie rozumiał dlaczego robię takie wielkie halo z tego, że nie chcę mu się przedstawić.
- Jesteś stąd? - zapytałam, tym samym przerywając niezręczną ciszę.
- Umm, nie. Nie wiem nawet do końca w jakim mieście jestem, wysiadłem z samolotu w Austin w TX* ...
- Wooah! To kupa czasu stąd, jak ty tu? . - przerwałam.
- Wsiadłem w samolot na Florydzie w Orlando gdzie mieszkam i przyleciałem do Austin, skąd podrzucił mnie tu tirowiec, w ogóle, gdzie jestem? - dokończył.
- La Vernia, Texas. Near San Antonio. To dlaczego miałeś czapkę Bullsów? - zapytałam.
- Lubię tę drużynę, dlatego moim celem było Chicago , TX . ale chyba nie ta strona.
- Trochę. - Przytaknęłam, kończąc konsumpcję śniada.. Jajecznicy. 
Chwyciłam moje ciuchy tj. : 
Poszłam do łazienki, się odświeżyć. Wyszłam z pomieszczenia i kogo widzę? 
Alexa, przerażająco pociągającego w samych bokserkach od Tommy'ego Hilfigera w kolorze czarnym.
Brzuszek, ma szóstkę! (Kaloryfer) Nie mogłam oderwać wzroku od jego torsu. Wybierał sobie ciuszki na dziś. Kurwa, fajnie, ale musiał robić to gaciach. Nie, nie twierdzę, że to ohydne, twierdzę, że to SEXY. 
- Masz wolną łazienkę. - wybełkotałam spuszczając wzrok w podłogę.
- Świetnie, ale przebiorę się tutaj.
- O nie, nie mój nowy kolego jeszcze cię sąsiadki z dołu zobaczą i co będzie?
- Będą się drzeć, że ubierasz się we własnym mieszkaniu? - Zapytał.
- Nie, będą się zabijać o kogoś z taką klatą, twarzą i sprzętem u dołu! - Oświeciłam przystojniaka.
- Wow, Lovely, A wiesz jesteś jeszcze piękniejsza w dzień, niż nocą. - Szepnął uwodzicielsko po czym cmoknął mnie, dość długo w policzek. Mnie? Zdezorientowaną, ale w tamtym momencie zrobiłabym dla niego wszystko, zjadłabym największą kanapkę świata, wypełniłabym rzeki Dr.Pepper'em. 
- DO ŁAZIENKI! - Odpowiedziałam stanowczo, kiedy stał przede mną prawie nagi, wbiłam wzrok w jego piwne oczy, żeby nie umrzeć, gdybym popatrzyła nieco niżej. Chłopak posłusznie wykonał moje polecenie, a ja ulotniłam się z mieszkania zostawiając mu list : 

 " Będę za 30 minut, muszę coś załatwić, a potem oprowadzę się po La Vernii, oświecę cię z zasadami panującymi w naszym stanie. Texas to nie łatwy orzech do zgryzienia. Texas mój drogi to pole walki.
Trochę źle wybrałeś, ale czasu nie cofniemy, świata nie zbawimy. 
                                                                                     xX ~Jade.
PS  Wooah, znasz moje imię.  "

______________________________________________________

Part with inscription 4 Tori, która pisze świetnego Bloga. 
Luf you guys! .. xo ♥
~Shay

[2] ANOTHER NIGHT- SAME SHIT, or not?

Kolejna noc, znowu te same gówno, Butelka whiskey, poszarpany t-shirt Linkin Parka z frędzlami, jeansowe shorty, Martensy, to samo gówno...
Wczesna godzina 1.34 AM , Ten schemat zaczął mnie nudzić, wyszłam z klubu, podążając ulicą, nie wiedziałam gdzie. Weszłam w jakiś parczek, co w TEXASIE jest bardzo niebezpieczne. Szczególnie nocą.
W parku nie było nikogo, nagle zauważyłam chłopaka, gdzieś w moim wieku, Miał czapkę "Snap-back" Chicago Bulls, jak to na gościa z Texasu przystało, oliwkowe rurki, Nike jordan plecak Louis'a Vuitton'a. Szedł przede mną, klął pod nosem, kopał kamienie, właściwie wszystko co leżało pod jego nogami.
Postanowiłam do niego podbiec i go trochę uspokoić.
- Woah, uspokój się trochę, co się stało?
- A ty co? Wyzwoleniec uciśnionych? - Chłopak nie zwracał na mnie uwagi.
-Co ty odpierdalasz? Chciałam cię uspokoić, bo zaraz kurwa rozpierdolisz całą La Vernię!- Po wypowiedzeniu przeze mnie tych słów, Szatyn na mnie spojrzał.
- Kurwa..ja - Cały gniew z niego uleciał, na jego miejsce wstąpił smutek i żal.
- Hej, możesz mi powiedzieć, nikomu nie powiem, nawet nie znam twojego imienia, a znając życie, jeszcze dziś urwie mi się film, i zapomnę! - pocieszyłam go.
- Uciekłem z domu, bo rodzice ciągle się kłócą, matka rzuca talerzami o podłogę, natomiast ojciec, zamknął się w garażu i "bawi się" narzędziami. Kurwa..- usiedliśmy pod drzewem.
- Hej, chill to XXI wiek, ciesz się że masz rodziców. - Mówiłam do szatyna obojętnym tonem.
- A jak z tobą, nie masz rodziców? - zapytał.
- Umm, nie zostawili mnie samą 2 lata temu i wyjechali do Californii. Mieszkam w kamienicy niedaleko stąd, w totalnym syfie. Ale jest mi dobrze, high life, żyję jak chcę, wiesz Young, wild and FREE.
- Też bym tak chciał, żyć tak bezproblemowo, kurwa.. jak ja ci zazdroszczę! - Warczał załamany.
- Masz napij się, będzie ci lepiej! - powiedziałam do chłopaka podając butelkę Ballantines'a.
- Ale ja nigdy nie..
- Shhh, trust me.- wyszeptałam mu do ucha przygryzając dolną wargę.
 Szatyn wziął butelkę i upił kilka łyków, głęboko odetchnął. Widziałam ciężkość w jego powiekach.
- Um chłopakuktóregoimienianieznam, masz gdzie iść, czy zamierzasz dać się zgwałcić i zamordować w tym parku? - zapytałam.
- Alex.
- Co?
- Mam na imię Alex.
- Fajnie, ale nie pytałam o to, pytałam czy masz gdzie iść!
- Jestem zmuszony dać się zgwałcić.- Odpowiedział.
- No chyba kurwa nie, taki ładny 'skiejcik' zaraz cię jakiś sylikon "OBSŁUŻY" . Jesteś fajny, dziś śpisz u mnie.
Wstałam podając mu rękę, złapał ją i podniósł się.

Godzina 2.49 - Jade's Penthouse

- To tutaj, rozgość się. - zaprosiłam Alexa na moje poddasze, ciepłe i przytulne.
- Wooah! Ale świetna miejscówka. Rzucił się na kanapę z fioletowego zamszu.
- Cieszę się, że ci się podoba, chcesz coś zimnego do picia? Mountain Dew, Dr.Pepper ? A może jesteś głodny...- zapytałam. Gdy nie otrzymałam odpowiedzi zaczęłam nawoływanie.
- Alex..., Alex!
 Spał, uroczo na kanapie, był słodki, ale musiało mu być zimno, miał gęsią skórkę.
Wzięłam kocyk z wielkim Darth'em Vaderem ze Star Wars i przykryłam chłopaka, aż po czubek nosa.
Upiłam ostatniego łyka Ballantines'a i odstawiłam butelkę na stół.
Skierowałam się do łazienki, wzięłam prysznic ubrałam pidżamę, czyli spodnie z głowami superbohaterów z komixów i rozciągnięty T-shirt z logo kapeli Slayer. Poszłam do mojej sypialni, położyłam się w łóżku, i usnęłam....

BIG MISTAKE, BITCH
_____________________________________________________

Hey Guys! Thanks for supporting me! I ♥ you all!
   Thanks every1 !

* Jakby co, to Texas nie jest taki niebezpieczny, BYŁ, a to tylko na potrzeby opowiadania.
 With Love// Shay ♥


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

[1] NO LOVE BITCH!



                        **At Night**

Otworzyłam oczy, ciągle była noc, światło latarnii waliło prosto 
w oczy. Leżałam na ziemi. Bolała mnie głowa, cholernie. 
Ale pomyślałam, jesteś śilna, uodporniona na ból, "Jebać to" i 
poszłam pod club, ten w którym zawsze przesiadują moi 
koledzy z gangów motocyklowych czyli Ronney, Brad, Jerry i Tom, 
oczywiście mówię do nich po imieniu. Te ich ksywki są 
trudne do zapamiętania, jakieś coś tam z Bykami, no tak suko,
 Jesteś w texasie, tu ciągle nawijają o bullsach.
-Ronney staruchu! Ty nie znudzony przesiadywaniem tutaj?
- No co ty młoda, ale nie wiedziałem, że wpuszczają takie młodziutkie piękności jak ty. 
-Jak pewnie wiesz, Ross-ochroniarz jest odpowiedzialny, zapytał
 mnie o wiek przed wejściem powiedziałam mu, że mam 32 lata
na co on odpowiedział "jaja sobie robisz dziewczynko? A wiesz 
co ja robie z takimi dziewczynkami? nie? daję im lizaka" po 
czym mnie w puścił, więc w pełni wykonuję swoją robotę, Ronn!

 Rozmawiałam jeszcze chwilę z chłopakami po czym wyszłam na fajkę.
Kiedy zaczęło się rozjaśniać. Wracałam do mojego mieszkania.
Żyłam sama, w kamienicy, w najniebezpieczniejszej dzielnicy miasta
mieszkanie z czerwonej cegiełki,komineczek duperele i totalny syf.
Burdel na kółkach, ale mój, własny. Moi rodzice, zostawili mnie.
Byłam problemowym dzieckiem więc w wieku 15 lat postanowili mnie zostawić,
samą. W TEXASIE, największy błąd z ich strony. Ale daję radę.
W końcu jak na 17 latkę przystało, nie mazgaję się jak 8 latka.
Spokojnie, możesz mnie wyzwać od największych kurew, możesz zmieszać
 mnie z błotem, możesz mnie zeszmacić.Ale i tak będę stać twardo, 
będę mieć wyjebane kiedy powiedsz, że jestem suką, Jestem z Texasu,
 a czy bycie suką to coś złego? Wiem, że suka ze mnie z charakteru, 
natomiast w przeciwieństwie do moich rówieśniczek nie daje
dupy i nie świecę cyckami w klubach nocnych. Idę się tam napierdolić
 i wrócić do domu. FUCK IT.
   MY NAME IS JADE & I AM BITCH! 
 Godzina 13.00 - czas Lunchu, czas wyjść zrobić jakieś zakupy.
Wyparowałam z mieszkania jak stałam nawet się po nocy nie przebrałam,
 ale i tak pachniałam perfumami o zapachu vanilii.
Zaczęłam robić zakupy, nagle ktoś zwalił od drugiej srony, z górnej półki dżemy..
- Aaaaaa, Co do kurwy? - krzyczałam tonąc w słoikach z wyrobami. Zza regału wyleciał przystojniak,
 włosy postawione, czekoladowe oczy, skórzana kurtka, kolczyk. 
- O kurwa, ja nie chciałem, pierdole Justin zawsze musisz coś zjebać.- zaczął.
- Ymm spoko, ja się trzymam gorzej z podłogą, dzięki, że pytasz. 
- Ja przepraszam jeszcze raz, nie chciałem, wierz mi! Nie skrzywdziłbym takiej ślicznej dziewczyny!
-Uhum, Hell yea, fuckin' right! - przytaknęłam z sarkazmem.
- Poczekaj tu, dogadam się z obsługą....
Mówił dalej ale uciekłam, był przystojny, miły, szarmancki, ale mogłam się zakochać a to byłaby chujowa sprawa!
Jade się nie zakochuje, nie można. To boli.- AND THAT'S THE POINT

_____________________________________________

Thanks 4 support guys! 
With Love, yours Shay x





Proloque.

Ciemna noc, w powietrzu unosi się zapach alkoholu, nikotyny, narkotyków i brudu.
Klub nocny B-DRUG, z migającym neonem u kresu żywotności pełen wypchanych lalek i wstawionych gości. 
Gazety z wczorajszego dnia, które tak wstrząsnęły światem leżały na ziemi rozszarpane ulice opustoszałe, ani jeden pojazd na ulicy nie stał, już nie mówiąc o poruszaniu się. Siedzę na murku, z moją ulubioną whiskey w ręku, Jackiem Danielsem z domieszką Ballantinesa i słomką. W mojej ulubionej koszulce Guns 'n' Roses z frędzlami, w jeansowych szortach i ukochanych czarnych Martensach, włosy luźno upięte w kok, czerwona bandana, tona żelastwa na nadgarstkach. Papieros w ustach, ulubiony - Pink Elephant. I tatuaż, którego nie da się zamazać, którego nie da się usunąć, który zostanie ze mną już na zawsze, bo zwyczajnie nie potrafię...ehh . ZAPOMNIEĆ
Wewnętrzna strona nadgarstka, Czarna kotwica, napis "HBPIDWJLM
Oznaczał dla mnie coś, nie bazgroły na klawiaturze, znaczył tak wiele, że nie dało się zapomnieć, nie chciałam.
Sącząc whiskey w najobskurniejszej dzielnicy San Antonio czułam się swobodnie, nareszcie. 

___________________________________________
Hello Guys! 

No i jest Proloque czy Prolog, jak wolicie. Może opowiem coś o mnie. Okay, Mam na imię Abigail,ale mówią na mnie Shay mam 15 lat mieszkam w Texasie, konkretniej w La Vernii, niedaleko centrum San Antonio, właściwie to dzielnica San Antonio, mieszkam tu od 3 lat, spędziłam jeszcze 2 lata w Buffalo w stanie Nowy York, wyprowadziłam się z PL mając 10 lat. Mój tata to Amerykanin, Mieszkał z nami w PL lecz stwierdził, że lepiej będzie mi tutaj, i rzeczywiście. 
Nie zapomniałam ojczystego języka, a wręcz przeciwnie, mam laptopa z Polskim Menu za co kocham Apple, więc mogę pisać opowiadanie bez błędów. Thanks 4 support! 
Love. x