poniedziałek, 6 sierpnia 2012
[1] NO LOVE BITCH!
**At Night**
Otworzyłam oczy, ciągle była noc, światło latarnii waliło prosto
w oczy. Leżałam na ziemi. Bolała mnie głowa, cholernie.
Ale pomyślałam, jesteś śilna, uodporniona na ból, "Jebać to" i
poszłam pod club, ten w którym zawsze przesiadują moi
koledzy z gangów motocyklowych czyli Ronney, Brad, Jerry i Tom,
oczywiście mówię do nich po imieniu. Te ich ksywki są
trudne do zapamiętania, jakieś coś tam z Bykami, no tak suko,
Jesteś w texasie, tu ciągle nawijają o bullsach.
-Ronney staruchu! Ty nie znudzony przesiadywaniem tutaj?
- No co ty młoda, ale nie wiedziałem, że wpuszczają takie młodziutkie piękności jak ty.
-Jak pewnie wiesz, Ross-ochroniarz jest odpowiedzialny, zapytał
mnie o wiek przed wejściem powiedziałam mu, że mam 32 lata
na co on odpowiedział "jaja sobie robisz dziewczynko? A wiesz
co ja robie z takimi dziewczynkami? nie? daję im lizaka" po
czym mnie w puścił, więc w pełni wykonuję swoją robotę, Ronn!
Rozmawiałam jeszcze chwilę z chłopakami po czym wyszłam na fajkę.
Kiedy zaczęło się rozjaśniać. Wracałam do mojego mieszkania.
Żyłam sama, w kamienicy, w najniebezpieczniejszej dzielnicy miasta
mieszkanie z czerwonej cegiełki,komineczek duperele i totalny syf.
Burdel na kółkach, ale mój, własny. Moi rodzice, zostawili mnie.
Byłam problemowym dzieckiem więc w wieku 15 lat postanowili mnie zostawić,
samą. W TEXASIE, największy błąd z ich strony. Ale daję radę.
W końcu jak na 17 latkę przystało, nie mazgaję się jak 8 latka.
Spokojnie, możesz mnie wyzwać od największych kurew, możesz zmieszać
mnie z błotem, możesz mnie zeszmacić.Ale i tak będę stać twardo,
będę mieć wyjebane kiedy powiedsz, że jestem suką, Jestem z Texasu,
a czy bycie suką to coś złego? Wiem, że suka ze mnie z charakteru,
natomiast w przeciwieństwie do moich rówieśniczek nie daje
dupy i nie świecę cyckami w klubach nocnych. Idę się tam napierdolić
i wrócić do domu. FUCK IT.
MY NAME IS JADE & I AM BITCH!
Godzina 13.00 - czas Lunchu, czas wyjść zrobić jakieś zakupy.
Wyparowałam z mieszkania jak stałam nawet się po nocy nie przebrałam,
ale i tak pachniałam perfumami o zapachu vanilii.
Zaczęłam robić zakupy, nagle ktoś zwalił od drugiej srony, z górnej półki dżemy..
- Aaaaaa, Co do kurwy? - krzyczałam tonąc w słoikach z wyrobami. Zza regału wyleciał przystojniak,
włosy postawione, czekoladowe oczy, skórzana kurtka, kolczyk.
- O kurwa, ja nie chciałem, pierdole Justin zawsze musisz coś zjebać.- zaczął.
- Ymm spoko, ja się trzymam gorzej z podłogą, dzięki, że pytasz.
- Ja przepraszam jeszcze raz, nie chciałem, wierz mi! Nie skrzywdziłbym takiej ślicznej dziewczyny!
-Uhum, Hell yea, fuckin' right! - przytaknęłam z sarkazmem.
- Poczekaj tu, dogadam się z obsługą....
Mówił dalej ale uciekłam, był przystojny, miły, szarmancki, ale mogłam się zakochać a to byłaby chujowa sprawa!
Jade się nie zakochuje, nie można. To boli.- AND THAT'S THE POINT
_____________________________________________
Thanks 4 support guys!
With Love, yours Shay x
♥
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz