Zadawałam sobie to pytanie i nawet nie zauważyłam że Justin wyszedł z mieszkania, zorientowałam się dopiero kiedy drzwi trzasnęły. Ubrałam tylko buty i biegłam za nim.
Zobaczyłam go jak szedł z zaciśniętymi pięściami po drugiej stronie ulicy przez którą przejeżdżały samochody. Postanowiłam biec i tak, jakiś koleś w taksówce zatrzymał się przed moimi nogami, a ja goniłam Justina ile sił w nogach. Biegłam mijając pocztę, fryzjerkę Merilyn i Meksykańca sprzedającego Taco's którego nazywają Looz (nie wiadomo dlaczego) zauważyłam go przy fontannie patrzył jak dzieci biegają i chlapią się. Wyglądał jakby chciał cofnąć się do czasów dzieciństwa kiedy ja i on biegaliśmy tak wokół fontanien w naszym rodzinnym Stradford. Podeszłam tak cicho jak tylko umiałam, chłopak siedział tyłem do mnie, usiadłam obok, ale on nawet nie zauważył i się nie obrócił.
Dzieci krzyczały z radości, szum wody relaksował wszystkich dookoła tylko nie chłopaka.
Zauważyłam że Justin uchylił wargi żeby coś powiedzieć, ale szybko je zamknął, jednak po chwili ponowił swoją próbę i wreszcie coś powiedział.
- Tęsknie za tym co było kiedyś. Teraz mnie nienawidzisz, wtedy kochałaś. Kochałaś bezgranicznie i wzajemnie. Przepraszam za wszystko co zrobiłem, chciałem spełnić twoje marzenia, ale jednak los sporządził inny scenariusz. Wiem że jedno przepraszam nie załatwi sprawy ale będę na kolanach błagał o wybaczenie dopóki na mojej głowie nie będzie już włosów, a serce przestanie bić. Tęsknie za tym...
- Nie przepraszaj, nie masz za co. Widocznie to musiało się stać by między nami zaczęło się coś nowego. - Wyszeptałam mu do ucha i pocałowałam go w policzek, wtedy on na mnie spojrzał. Wyglądał tak :
był śliczny nawet kiedy płakał. Kiedy na niego spojrzałam, łzy wypełniły moje oczy. Widziałam jak przez mgłę, a łzy wielkości grochu spływały mi po policzkach. Justin otulił swoim ciałem moje i mocno przycisnął mnie do swojego torsu. Czułam się bezpiecznie, jednak miałam wrażenie że wszyscy na nas patrzą.
- Chodź Justin, idziemy gdzieś. Tutaj czuję się jak obiekt kultu wśród turystów. - rzekłam.
- Mhm. - Chłopak nie był w stanie wypowiedzieć ani słowa przez łzy które dusił w środku.
#W parku. * włącz podkład proszę! * <klick>
Kiedy doszliśmy do małego wodopoju, przystanęliśmy pod rozłożysta wierzbą płaczącą.
Staliśmy na przeciwko siebie patrząc sobie w oczy, w takiej pozycji Justin był ode mnie prawie o głowę wyższy. Był cały czerwony od płaczu, oczy mu zapuchły, rzęsy były mokre od słonej cieczy a powieki spod których wydobywały się łzy wydawały się ciężkie. Bez zastanowienia zbliżyłam się i pocałowałam go w policzek, delikatnie i z uczuciem. Bieber zapytał:
- Z co to? - Uśmiechnął się przez łzy. Wtedy podeszłam jeszcze bliżej, o ile tak się dało, stykaliśmy się ciałami i czołami wtedy go pocałowałam, na początku był to tylko niewinny buziaczek, który zaczął się przeradzać w coś namiętnego całowaliśmy się tak jakby jutro miał się skończyć świat, nasze języki tańczyły i to nie był jakiś nudny taniec towarzyski tylko jakiś wybuchowy Breakdance.
- A to tak, dla przypomnienia tego co było kiedyś jak również, na dobry początek. - Powiedziałam zawieszając ręce na jego karku. Chłopak wtedy uronił łzę, popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem, a on odpowiedział :
- Wróciłaś ...
Hello guys! Owh ostatnio był TEST z biology, mieliśmy go na temat melaniny we krwi. NEVERMIND.
BTW, wpadłam na pomysł gdyż dużo osób pyta o moje i Alexa życie w US, i chciałam zacząć prowadzić jakiegoś bloga, jak się tu znalazłam itp. piszcie w komentarzach czy czytalibyście! Oczywiście pozdrowienia od Alexa lecą do was laseczki. Kocham was/ thank you, Shay. ♥
