czwartek, 13 grudnia 2012

14 - You were born to be real, not to be perfect.

                                           * At Home *

- Justin! Masz ochotę na homara w masełku? - Krzyczałam do chłopaka z kuchni.
- Kanapki z masłem i pomidorem też by wystarczyły kochanie! - Odpowiedział.

- Chciałam zrobić dla ciebie coś pysznego! - Odburknęłam tonem obrażonego dziecka i zabrałam się za szykowanie smacznej kolacji.
Zrobiłam ulubioną sałatkę Justina - nagle przypomniało mi się że jego ulubiona to grecka.
Potem zabrałam się za szykowanie jednak sushi, rozłożyłam nori na bambusowej macie, nałożyłam ryż przez którego środku rozsmarowałam niewielką ilość wasabi, na środek nałożyłam łososia i kawałek ogórka. Zwinęłam matę i równo pokroiłam Nori z ryżem na małe porcyjki.
Ułożyłam je na kwadratowym talerzyku i położyłam 2 zestawy pałeczek.

Na deser zrobiłam mało pasujący sorbet z liczi i pitahayą. 
Do picia standardowo Kamikadze. Rozłożyłam wszystko na stole, zapaliłam świeczki i zawołałam Justina.
Chłopak wyszedł z sypialni ubrany w : 
Justin otworzył szeroko oczy na widok kolacji świeczek i mojej sukienki.
Podszedł do mnie objął mnie obiema rękami pocałował mnie czule w usta i powiedział :
- wiesz kochanie że starczyłaby paczka chipsów, cola maraton z Jersey Shore i bliskość twojego ciała?
- A wiesz kochanie że to wszystko jest niezdrowe?
- Twoja bliskość działa na mnie kojąco, więc nie takie niezdrowe. - wyszeptał zalotnie.
- Siadaj i jedz! w tej chwili, już nie słodź! - powiedziałam przerywając te flirty.
usiedliśmy na ziemi i zaczęliśmy konsumpcję Justin pochwalił mnie za pyszną kolację. 
Wypiliśmy nasze kamikadze i zabraliśmy się za jedzenie sorbetu, podnosiłam łyżkę z lodami do ust kiedy Justin zaczął temat :
- Jade! Zapytam prosto z mostu! Jesteś w ciąży?
otworzyłam ze zdumienia oczy, łyżka wypadła z mojej dłoni a ja krztusiłam się owocami.
- Skąd ten pomysł Justin? - starałam się uspokoić.
- No, myślałem że spałaś z Alexem. - przyznał smutno.
- Masz mnie za dziwkę? - zapytałam oburzona.
- Absolutnie! Ale wiem że on był dla ciebie bardzo ważny, a chyba jak się kogoś kocha to się z nim... tego.
- Ja go nie kochałam. - Oburzona wstałam od stołu i uciekłam ....

niedziela, 21 października 2012

[13] - I feel it, I know you before.

Justin wyłączył prezentację, po czym spojrzał na mnie oczami pełnymi łez. Przytuliłam go, a w głowie próbowałam sobie ułożyć scenariusz. Usiadłam na ziemi a szczęka opadła mi na ziemię razem z cyckami, jak to możliwe?
Zadawałam sobie to pytanie i nawet nie zauważyłam że Justin wyszedł z mieszkania, zorientowałam się dopiero kiedy drzwi trzasnęły. Ubrałam tylko buty i biegłam za nim.
Zobaczyłam go jak szedł z zaciśniętymi pięściami po drugiej stronie ulicy przez którą przejeżdżały samochody. Postanowiłam biec i tak, jakiś koleś w taksówce zatrzymał się przed moimi nogami, a ja goniłam Justina ile sił w nogach. Biegłam mijając pocztę, fryzjerkę Merilyn i Meksykańca sprzedającego Taco's którego nazywają Looz (nie wiadomo dlaczego) zauważyłam go przy fontannie patrzył jak dzieci biegają i chlapią się. Wyglądał jakby chciał cofnąć się do czasów dzieciństwa kiedy ja i on biegaliśmy tak wokół fontanien w naszym rodzinnym Stradford. Podeszłam tak cicho jak tylko umiałam, chłopak siedział tyłem do mnie, usiadłam obok, ale on nawet nie zauważył i się nie obrócił. 
Dzieci krzyczały z radości, szum wody relaksował wszystkich dookoła tylko nie chłopaka.
Zauważyłam że Justin uchylił wargi żeby coś powiedzieć, ale szybko je zamknął, jednak po chwili ponowił swoją próbę i wreszcie coś powiedział.
- Tęsknie za tym co było kiedyś. Teraz mnie nienawidzisz, wtedy kochałaś. Kochałaś bezgranicznie i wzajemnie. Przepraszam za wszystko co zrobiłem, chciałem spełnić twoje marzenia, ale jednak los sporządził inny scenariusz. Wiem że jedno przepraszam nie załatwi sprawy ale będę na kolanach błagał o wybaczenie dopóki na mojej głowie nie będzie już włosów, a serce przestanie bić. Tęsknie za tym...
- Nie przepraszaj, nie masz za co. Widocznie to musiało się stać by między nami zaczęło się coś nowego. - Wyszeptałam mu do ucha i pocałowałam go w policzek, wtedy on na mnie spojrzał. Wyglądał tak :
był śliczny nawet kiedy płakał. Kiedy na niego spojrzałam, łzy wypełniły moje oczy. Widziałam jak przez mgłę, a łzy wielkości grochu spływały mi po policzkach. Justin otulił swoim ciałem moje i mocno przycisnął mnie do swojego torsu. Czułam się bezpiecznie, jednak miałam wrażenie że wszyscy na nas patrzą.
- Chodź Justin, idziemy gdzieś. Tutaj czuję się jak obiekt kultu wśród turystów. - rzekłam.
- Mhm. - Chłopak nie był w stanie wypowiedzieć ani słowa przez łzy które dusił w środku. 

#W parku.    * włącz podkład proszę! * <klick>

Kiedy doszliśmy do małego wodopoju, przystanęliśmy pod rozłożysta wierzbą płaczącą. 
Staliśmy na przeciwko siebie patrząc sobie w oczy, w takiej pozycji Justin był ode mnie prawie o głowę wyższy. Był cały czerwony od płaczu, oczy mu zapuchły, rzęsy były mokre od słonej cieczy a powieki spod których wydobywały się łzy wydawały się ciężkie. Bez zastanowienia zbliżyłam się i pocałowałam go w policzek, delikatnie i z uczuciem. Bieber zapytał:
- Z co to? - Uśmiechnął się przez łzy. Wtedy podeszłam jeszcze bliżej, o ile tak się dało, stykaliśmy się ciałami i czołami wtedy go pocałowałam, na początku był to tylko niewinny buziaczek, który zaczął się przeradzać w coś namiętnego całowaliśmy się tak jakby jutro miał się skończyć świat, nasze języki tańczyły i to nie był jakiś nudny taniec towarzyski tylko jakiś wybuchowy Breakdance.
- A to tak, dla przypomnienia tego co było kiedyś jak również, na dobry początek. - Powiedziałam zawieszając ręce na jego karku. Chłopak wtedy uronił łzę, popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem, a on odpowiedział :
- Wróciłaś ... 


_____________________________________________________________

Hello guys! Owh ostatnio był TEST z biology, mieliśmy go na temat melaniny we krwi. NEVERMIND.
BTW, wpadłam na pomysł gdyż dużo osób pyta o moje i Alexa życie w US, i chciałam zacząć prowadzić jakiegoś bloga, jak się tu znalazłam itp. piszcie w komentarzach czy czytalibyście! Oczywiście pozdrowienia od Alexa lecą do was laseczki. Kocham was/ thank you, Shay. ♥

poniedziałek, 8 października 2012

BTW, Q&A MY LIFE IN US ♥

BONJOUR GUYS  C;
Oliwka prosiła mnie o dodanie notki co tam u mnie słychać, co robię co tam u Alexa i dodała nasze zdjęcia. Nie lubię mojej twarzy pokazywać, bo jest ohydna i piegowata ale zrobię wam wyjątek. Najpierw dodam zdjęcia i napiszę jak tam w La Vernii , OKAY? :3
Ja i Alex biwak- namiot : )

Ja i Alex WEBCAM photo, stareeeeeee.
(O moja twarz) o.O  (29.09.12) u nas school starts at 27h October. <3

MÓJ GRECKI BÓG. <33
Przed Biwakiem.

Alex przed chrztem kuzyna.

Ja i Alex w drodze na Biwak. :3

Ja i Alex 10 minut temu u mnie. C:

A to moje zdjęcie w bonusie,NO HATE MY FACE. :C

NOWOŚCI!
What else new in my life? Uummmmm nothing special. 
Dziś był szanowny poniedziałek, miałam z Alexem trening. (DOŁĄCZYŁAM DO CHEERLEADERS) OMFG , yeah ME , CHEERLEADER, I can't believe too.
Potem poszliśmy do Alexa do domu, a jako że mam dziś urodziny ale się z tym nie obnoszę, Alex dał mi prezent, śliczny w sumie... była to bransoletka z takim niewielkim płaskim serduszkiem a w nim wygrawerowane " ♥ your Alex " to było takie słodkie, przytuliłam go i pocałowałam w policzek, a on szepnął mi do ucha.
" Działasz na mnie jak magnes na metal, kiedy jestem blisko oblizuję usta, jesteś mi potrzebna bez ciebie jestem jak Tom bez Jerry'ego, jak Scooby Doo, bez Kudłatego, jak Tinky Winky bez torebki! " potem zaczęłam się śmiać, założyłam bransoletkę i uciekałam na balkon a on do mnie dołączył, tylko, że w US są inne balkony i drzwi się zamknęły. A ja miałam tylko Conversy i koszulę w kratę, więc Alex dał mi swoją baseballówkę i zszedł po drabince na winogron, wszedł do domu i otworzył mi balkon, wpuścił do środka i powiedział:
" Jesteśmy jak Romeo i Julia, w scenie balkonowej, czy zechcesz być moją Julią? " 
" Tak " - odpowiedziałam i pocałowałam go czule. ( to z Julią to miało nawiązanie do sztuki w której grałam no i on w ten sposób zapytał mnie o chodzenie, więc jesteśmy parą!!!! )
Wooooooooooo. ♥♥
Fajnie jak ktoś oprócz Oliwii to przeczyta. // Shay. ♥

+ Czasem mam wrażenie, że moje życie jest ciekawsze od opowiadania . LMAO

niedziela, 7 października 2012

[12] What? We were met before? WTF?

- No bo my się, jakby ci to...byliśmy razem.
- ŻE KURWA, ŻE CO? - Krzyknęłam.
- No tak, byliśmy parą. - Powiedział spokojnie Justin.
- JAK, CZEMU JA TEGO NIE PAMIĘTAM? - Zapytałam.
- A pamiętasz nasze wakacje na Bahamach, na wzgórzu klifowym?
- Nie? Nie byliśmy na takich.
- Byliśmy. - Odpowiedział i pokazał mi NASZE WSPÓLNE ZDJĘCIA
- Ale jak to? Czemu ja nie pa.. - nie dał mi dokończyć.
- Skoczyłaś z klifu, ale niestety na kamień miałaś amnezję, obwiniałem się, o zmarnowanie ci życia, chciałem zniknąć, żebyś więcej mnie nie widziała. Przepraszam. Uciekłem.
Wtedy go przytuliłam, i pocałowałam w policzek. - Nie wiedziałam "wyszeptałam" i znów go pocałowałam.
To nie jest twoja wina.- ciągnęłam. Wstałam i chwyciłam go za rękę i pociągnęłam do sypialni po czym rzuciłam się na łóżko, a on ze mną. "Opowiedz mi jak to było" - Wyszeptałam.
- Kiedy miałaś 14 lat, byliśmy parą, ja byłem wschodzącą gwiazdą więc zabrałem cię na wakacje na Bahamy, zawsze chciałaś skoczyć z klifu, więc chciałem spełnić twoje marzenie. Kiedy już byliśmy na klifie, skoczyłem ty zaraz za mną, ale pod wodą uderzyłaś w kamień, długo się nie wynurzałaś, więc zacząłem szukać, dryfowałaś bez ruchu a z twojej głowy leciała krew, szybko cię wyłowiłem i wezwaliśmy pogotowie, długo byłaś w śpiączce, ale po tygodniu zawieźli cię z powrotem do La Vernii, miałaś amnezję, a ja zniknąłem z twojego życia. - Zakończył swój monolog.
- A nie pomyślałeś, że cię potrzebowałam? - zapytałam smutno.
- Bałem się wyrzutu z twojej strony do mnie, zrobiłem ci krzywdę.
- To nie prawda, nic mi nie zrobiłeś! - odpowiedziałam.
- Twoi rodzice nie żyją.- Walnął.
- Nie? Oni mnie zostawili i wyjechali, do Califonii. 
- Nie żyją, rozumiesz? Jesteś sierotą.
- Justin, żyją! - Krzyknęłam wstając.
- Nie kochanie, potrącił ich mój ojczym jadący po pijaku, 10 lat temu.
- Co? To kto przysyła mi pieniądze itp?
- Twoja rodzina zastępcza, musieli wyjechać, żeby zarobić pieniądze, kochają cię.
- Kłamiesz, Justin ja nie mam nikogo! - Łkałam.
- Nie, oni kazali mi się Tobą zaopiekować. - Odpowiedział.
- Czyli jakby oni ci nie kazali tu przyjechać, to... nie byłoby cię tu?
- Był bym, ale jako anioł stróż, trzymałbym się z daleka, jak od końca tamtych wakacji.
Zamilkliśmy, Justin wstał i podłączył pendrive który zawsze miał przy kluczach, do laptopa uruchomił prezentacje na której pierwszy slajd był z moim zdjęciem bardzo ładnym. Jak rozwiewa mi włosy na plaży, przy zachodzie słońca, a ja wybiegam z wody, by tam też napis : " Wiem, że nie wybaczysz tego co ci zrobiłem, chciałem spełnić twoje marzenia, chciałem żebyś była szczęśliwa, zniszczyłem ci życie przepraszam. :c " w tle leciała piosenka My Immortal - Evanscence , następny slajd, ja i on na lodach, kolejny, ja i on w Disney World, ja w uszach Myszki Minnie, on w uszach myszki Mickey, całowaliśmy się pod pałacem Disney'a. Oraz podpis " Co było tak łatwo odchodzi, a nigdy nie wraca "
Kolejny ja i on na moście, on po lewej a po prawej i podpis 
" Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów. "
Popłakałam się..... :c
_________________________________________________
Hey, u mnie standard nuda, mam sporo lekcji, ale da się przeżyć. Miło nam leci czas mieliśmy szkolny biwak. Ja + Alex + Robert + Jason + Ashley = jeden 6 osobowy namiot, taki łączony, jakby namiot trzy osobowy korytarz i trzy osobowy, no to najpierw wszyscy w 5 weszliśmy do jednej części bo stwierdziliśmy że się boimy. Ale było ciasno więc stwierdziłam, że idę do drugiej części przynajmniej będę mieć luz, poszłam ale w nocy obudziły mnie szmery i jakieś dziwne odgłosy, czyli Alex w śpiworze, przechodzący do mojej części namiotu. I nasza epicka rozmowa o 3 w nocy, stwierdził że nie będzie z nimi spał, bo oni się rozpychają a Robert oślinił mu ramię. Gadaliśmy całą noc, o wszystkim i o niczym, bawiliśmy się appsami na iPhonie 5, było śmiesznie, bo potem jak mu powiedziałam, że wolałam 4s, to on zaczął mnie łaskotać i powiedział, że nie powinnam lekceważyć firmy z nadgryzionym jabłkiem. A ja się śmiałam, a on mnie uciszał, no to ja do niego, że to on zaczął, a potem on mnie pocałował i powiedział dobranoc, po czym się obrócił i poszedł spać. A potem nakładaliśmy z Alexem pyszną zupkę Campbelli Tomato ft. Onion soup. Czytaj Abbigail całe ręce w pomidorowej. <ok> No ale jesteśmy już normalnie w szkole, w piątek jest mecz koszykówki  w szkole oczywiście. (Alex gra) Savage Dolphins vs (nasza drużyna) Forest Bears. 
NO SZYKUJE SIĘ WYGRANA, TRZYMAJCIE KCIUKI ZA ALEXA. // Shay. :3

poniedziałek, 1 października 2012

[11] Belieeeve...

Justin wyglądał na zmęczonego, leżał na kanapie i ledwo otwierał oczy, poszłam do pokoju po ciepły koc i okryłam chłopaka aż po samą brodę. Głaskałam go po czole, szeptałam słowa piosenki:

I don't know why I'm scared.
I've been here before.
Every feeling, every word.
I've Imagined it all.
You will never know.
If you never try.
To forgive your past...
And simply be mine.
I dare you to let me be,
your, your one and only.
I promise, I'm worth it.
So give me the chance,
to prove that I'm the one
who can, walk that mile.

Chłopak się uśmiechnął i ścisnął moją dłoń, dając mi tym do zrozumienia, że mam kontynuować, nie wiedziałam co zaśpiewać, bo nie znałam żadnych soulowo, popowych piosenek, a nie zacznę mu rocka nad głową śpiewać kiedy przystojniak chce spać. Przyszła mi namyśl piosenka usłyszana gdzieś w radiu.

Wake me up in July... 

Po chwili zmieniłam zdanie i zaczęłam śpiewać piosenkę, którą ciągle puszczają małolaty, szła jakoś tak:

Believe, believe, believe..
[...] Cause, everything starts
from something, but something
would be nothing. 
 Nothing if your heart didn’t
 dream with me
Where would I be here, 
if you didn’t believe
Believe…

It didn’t matter how many
 times I got knocked on the floor
You knew one day I would
 be standing tall
Just look at us now.

Nie pamiętałam z niej wiele. W końcu sama usnęłam, obudził mnie nazajutrz nucący tę piosenkę Justin.
- O widzę że nucisz kołysankę z wczoraj! - mruknęłam.
- Co? Jaką kołysankę? Tą piosenkę w której bardzo często powtarza się słowo "Believe"?
- Tak, właśnie tą!
- To piosenką z mojej płyty. - Zaświergotał uradowany.
- SAY WHAT? - Krzyknęłam po czym spadłam z kanapy.
Justin od razu pomógł mi wstać. Podał śniadanie i rozpoczęliśmy konsumpcję rozmawiając:
- Justin a ty właściwie masz tatuaże? - zapytałam.
- Tak, ptaka, koronę, miałem Jezusa, mam także kilka innych których nikt nie widział, ale mogę ci pokazać. - poruszał zabawnie brwiami.
- Jasne, ale nie przy stole! - Zaśmiałam się.
- A ty masz? - zapytał.
- Mam! :3
- Ile? - ponownie rzucił pytanie.
- Kilka, zgaduj! 
- 6! - krzyknął.
- Dobrze, a jakie? 
- No widzę trzy na rękach masz na kostkach u dłoni napisane L O V E     L I F E   i na nadgarstku napis :
" If you can dream it, you can do it. " Masz jeszcze kokardki z tyłu ud, wielką klatkę z ptakiem na całych plecach, napis na karku " I want to be your one and only " i masz na lewym nadgarstku ten taki ładny trójkąt z Harry'ego Pottera. - Zakończył swój monolog.
- Wow, Justin, czemu znasz moje ciało lepiej niż ja sama?
- Znamy się nie od dziś. - odpowiedział.
- No właśnie, od wczoraj! - Rzekłam.
- Niezupełnie. . . odpowiedział ze smutną miną.

Co jest nie tak? Czułam już wcześniej coś do niego, myślałam że to miłość od pierwszego wejrzenia, czyli to co innego? Co on ma do ukrycia, może mi zaraz powie.
________________________________________________
No to Alex dziękuje za pozdrowienia, napisałam tak do was z rana, jeszcze przed szkołą.
Właśnie się ubierałam i muszę zjeść śniadanie i się spakować bo Alex po mnie przychodzi,
Nie jeździmy takim żółtym busem, bo mamy do szkoły 3 przecznice dalej?
Powiedziałabym wam na jakiej ulicy, ale i tak zbyt wiele to wam nie powie. (haha)
Wczoraj, sunday funday, było miło mieliśmy ognisko, piekliśmy pianki nad ogniem.
Dowiedziałam się wczoraj, że na wakacje Alex zwiedzał Peru, i obiecał mi, że jeśli
będziemy się przyjaźnić jeszcze 2 lata, to zabierze mnie na naszą przyjacielską rocznicę
do Peru, żebyśmy polatali Balonem. :3 SŁODZIAK
Biegnę się szykować na kolejny nudny dzień szkoły! xoxo// Shay♥

czwartek, 27 września 2012

[10] - What's wrong, are you.. tired?

Na podłodze leżał nieprzytomny Justin, trzęsłam jego ramionami by się obudził ale na nic mi się to zdało. Chwyciłam szklankę wody ze stołu i chlusnęłam Justinowi w twarz, też nie wiele pomogło. Chciałam dzwonić na pogotowie, ale chłopak powoli otwierał oczy. 
- Justin, żyjesz? - Zapytałam.
- Żyję..- Wybełkotał.
- Co się stało. - Usiadł, a ja pomogłam mu wstać i położyć go na kanapie.
- No szedłem po szklankę wody do kuchni kiedy zrobiło mi się ciemno przed oczami..i tyle pamiętam.
- Już cicho, boli cię coś? - Zapytałam z troską.
- Głowa odrobinę, bo upadłem.
Pobiegłam do kuchni po lód, ale ze mnie pielęgniareczka. Przyłożyłam mu okład do czoła i usiadłam koło niego. Był w samych bokserkach, ale się ze mnie ladacznica zrobiła, takie widoki oglądać?
Chwyciłam za portfel i zbiegłam na dół do naszych Polskich Delikatesów, kupiłam kilka potrzebnych rzeczy i wróciłam do mieszkania. Justin dalej leżał na kanapie ale już ubrany. Wbiegłam do kuchni i zaczęłam robić spaghetti, Justin uważnie mi się przyglądał oglądając na MTV Inną. Kiedy wszedł do kuchni. natychmiast kazałam mu usiąść. 
- Justin, jesteś słaby, usiądź. 
- Ja słaby? Popatrz na ten triceps. - Uśmiechnął się zalotnie, po czym lekko się zachwiał.
- Proszę usiądź. - Uśmiechnęłam się ciepło i pomogłam mu usiąść.
- Posłucham się pani doktor, to co dziś na obiad? - zpaytał.
- Spaghetti, lubisz?
- Kochaaaaam.- Wstał i cmoknął mnie w policzek. Oblałam się rumieńcem
Przy obiedzie wyjaśnił mi, że słabnie dość często, przez to że ma koncerty i się nie wysypia. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało, ale przerwał nam dźwięk dzwonka do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam list na ziemi, bez nadawcy. zaczęłam czytać treść:
"Jak minęła wam upojna noc razem? Phahaha, jeszcze pożałuje ten twój chojrak, że żyje. Jak go spotkam, zrobię mu takie paranormal activity na jawie, że zrobi siusiu w swoje gwiazdorskie majteczki. CIAOOO . -A"


_______________________________________
Massive Sorry za nie dodanie rozdziału, jakoś tam szkoła brak czasu, ale koleżanka Tori upominała się o info co tam z Alexem, znaczy no miło się spędziło czas na skate parku, tak Błażej jest polakiem znaczy nie do końca ale ma polskie korzenie, jest gdzieś z jakiegoś Torunia? Ale nie ważne, byłam z Alexem, Taliah, Sarah, Ashley, Mandy, Ines, Lizzy, Benjim, Robertem, Kaylem, Joshem i Jasonem w kinie na Tedzie. Uśmiałam się po pachy, płakałam a wtedy robiliśmy zbiorowego przytulaska. Piliśmy z jednego wielkiego kubka i rozsypywaliśmy popcorn. Ale było fajnie, trzymamy się tą grupą i staram się rozbić te subkultury w naszym High School, żeby nie było podziału na popularsów, kujonów, sportowców itp. żeby każdy był sobą i o dziwo Alex mnie popiera, ale kontynuujmy. Ostatnio nocowałam u Alexa bo moi rodzice wyjechali, no i mieliśmy sleep over, i było super. Rozwalaliśmy M&M'sy nosiłam jego jordany fullcapy i g-shocki i rapowałam, a on mnie nagrywał. Ale była wieś. O 3 nad ranem poszliśmy spać obudziłam go puszczając zwaistun "Jesteś Bogiem" Polski film o paktofonice. On się zerwał i pytał o co chodzi, i czy to jest po rusku, oczywiście nie obyło się bez walki bo mu ciągle przypominam że większość rzeczy mówię lub robię po Polsku. Jakież było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam Believe cały album w jego bibliotece iTunes, no moja mina była bezcenna. Powiedział że mam się nie śmiać, a ja rzuciłam mu się na szyję i darłam że jest ideałem. Ahh, Jakoś się składa że właśnie odrabiamy Chemistry i znów jest u mnie, pyta do kogo ja tak piszę. No, nie ważne laseczki macie od niego pozdrowienia. Loovee ♥/ Shay.

niedziela, 23 września 2012

[9] I wouldn't let you go. Stay Classy.

- Justin zostaniesz na noc, teraz się trochę boję! Wiem, że się nie znamy, ale proszę!
- Pragnąłem tego od kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem.
- Ha-ha-ha bardzo śmieszne.
- Zostanę. - Powiedział i mnie przytulił.
- A tak właściwie Justin, dlaczego ty tak...mnie broniłeś?
- Bo ... no wiesz? Umm, jesteś może głodna, może gdzieś wyskoczymy?
- Sprytne! Wiesz, ja wolę się nigdzie teraz nie pokazywać, może zamówimy chińszczyznę?
- W porządku!
Justin zamówił jedzenie, a w trakcie czekania na dostawce, opowiadał mi trochę o sobie, dowiedziałam się, że jest piosenkarzem, i to nawet bardzo sławnym, czemu ja go nie znam? dowiedziałam się również, że... um ma siostrę i brata Jazzy i Jaxon'a. Jego ulubiony kolor to fiolet, a ulubione buty to supry ma rozmiar nogi 42,5. W sumie nie muszę tego wiedzieć, ale co mi tam. 
Chłopak był w trakcie opowiadania co przydarzyło mu się na poprzednim koncercie, kiedy zadzwonił dzwonek. Wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam skośnookiego dostawcę, otwierając drzwi wyjmowałam 20$ z tylnej kieszeni spodni. Przywitałam się z nim, odebrałam zamówienie i spytałam ile płacę, on zmieszany życzył smacznego i poszedł. Nie wziął ode mnie pieniędzy. 
- Justin nie wiesz czemu on..?
- Nieeee. - Zaprzeczył, słodko drapiąc się po karku.
- N I G D Y   W I Ę C E J   T E G O   N I E   R Ó B. - Wysyczałam.
- Będę! - Odszczekał chwytając w dłonie pałeczki i kubełek z makaronem.
Poszłam w jego ślady i zaczęłam konsumpcję, nie obyło się bez włączenia MTV i obejrzenia maratonu Jersey Shore, który jak się okazało obydwoje lubiliśmy. 
Było grubo po północy, kiedy oznajmiłam Justinowi, że idę wziąć prysznic. 
Skierowałam się w stronę łazienki by się wykąpać i przebrać w pidżamę, która składała się z Czerwonych dresów Adidasa z białymi paskami oraz czarnego topu Jack'a Daniels'a, wpuszczonego w spodnie. 
Wróciłam z mokrymi włosami do salonu, widząc jak Justin śpi, postanowiłam mu urządzić meeega pobudkę!
Chwyciłam kucyk przemoczonych kłaków i wycisnęłam mu nad twarzą. Chłopak pospiesznie otworzył oczy, usiadł i chwycił mnie za nogi, po czym przerzucił sobie przez ramie i biegał ze mną po mieszkaniu.
- Justinnnn, puuść! - Krzyczałam.
- Nie ma mowy! Coś za coś! - Odpowiedział wkraczając do mojej sypialni, którą oświetlał wyłącznie poblask latarni wpadający przez okno.
- Eyy, gdzie jesteśmy? Co ty chcesz... - Nie dokończyłam bo przerwał mi delikatnie kładąc mnie na łóżko i całując moją wargę. 
- Dobranoc piękna ... - Szepnął i musnął mój policzek, po czym wyszedł z pokoju i pogasił światła. 
Wkurzona jak nigdy, wyszłam z pokoju jak nożownik z zamiarem mordu, szłam do salonu.
- Co to miało kurwa być? - zapytałam.
- Ja przepraszam, nie powinienem...- tłumaczył się.
- No właśnie a teraz choć, do mnie do łóżka, nie będziesz spać na kanapie, jeszcze mnie ktoś przez sen udusi! - Krzyknęłam szarpiąc przystojniaka za nadgarstek.
Justin w odpowiedzi zachichotał i zaniósł mnie na rękach do sypialni, okrył nas kołdrą i w bezpiecznej odległości usnęliśmy.

* Next Morning *
Obudził mnie ruchany pies, szpic mojej sąsiadki, drący japę przed blokiem. Justin wtulony w moje plecy nawet nie drgnął, widocznie jest przyzwyczajony do tego typu hałasów. 
Właściwie czemu on mnie przytula? Odwróciłam się by spojrzeć na jego twarz, był taki seksowny i słodki w jednym. Dałam mu tylko buziaka w policzek i cicho wstałam z miejsca mojego spoczynku.
Skierowałam swoje kroki do łazienki, by wziąć szybki prysznic i ubrać się. Dziś stanęło na tym:
Kiedy wyszłam z łazienki zastałam ......
___________________________________________

Hey every1 ♥
Jestem już po pierwszych 3 tygodniach szkoły i jest fantastycznie. 
Dobrze, że poznałam Alexa i dziewczyny, bo chyba bym sobie w tej dziczy nie poradziła.
Kocham moich rodziców, którzy z okazji premiery Romea i Julii w naszej szkole w której grałam główną rolę, kupili mi iPhone'a 5 ! W kolorze białym, kocham go i wcale nie jest taki zły jak o nim mówią. Lovja Parents. <33
- So, dodaje rozdział i zmykam bo Alex po mnie przyszedł idę z nim na skate park, chce mnie przedstawić swoim kolegom, ale nie z naszej szkoły. Jeden ma na imię Blazej (Błażej) może ma coś wspólnego z Polską, dam wam znać. + Przepraszam za nie dodanie rozdziału, a teraz przepraszam bo Alex nade mną płacze, że nic nie rozumie i widzi tylko swoje imię. *.* Seeya.