wtorek, 7 sierpnia 2012

[3] I have to go, stay!

                    * at The Morning *

 Obudził mnie swąd spalenizny, jak mniemam dobiegał z mojej kuchni, ale wyłączałam wczoraj wszystko. 
Postanowiłam wstać, nie chętnie ruszyłam dupę z miękkiej pościeli. 

- Co do chuja? - zaczęłam widząc sylwetkę chłopaka, stojącego do mnie tyłem w kuchni. 
- O dziewczynazktórąmieszkamalenieznamjejimienia! Dzień dobry ślicznotko. - odpowiedział.
- A to ty.
- Cóż za miłe powitanie, po pijaku jesteś milsza, DRINKA? - mówił z sarkazmem.
- Um przepraszam Alex, ale nikt mnie jeszcze nie budził tak wcześnie. 
- Wcześnie? Oszalałaś, z pizdy spadłaś? Jest 15.56 księżniczko. 
- Huh? Kurwa. Przespałam cały dzień, to co na śniada...OBIAD? - poprawiłam się.
- Spalona jajecznica? Ale nie dostaniesz, jak nie powiesz jak masz na imię! - zagroził.
- A po co ci to wiedzieć, mieszkasz u mnie, masz takie wymagania? WYPIERDALAJ!
- Przepraszam.. - Powiedział z miną smutnego psa, nakładając mi jajecznicę na talerz. 
- Życie ukształtowało mnie, żeby nie robić niczego pod innych, nie robić tego czego od ciebie wymagają. Żeby być sobą, robić to co się uważa za słuszne, być z tytanu i nie dać się złamać. Nie dać się zmiękczyć.
Uczucia nie wchodzą w grę, nie mam uczuć. Taki typ, bywa, życie daje ci 17-latkę w TEXASIE, zrób z niej sukę z charakteru i pozwól jej chodzić własnymi ścieżkami, ćpać i pić, to jej życie. 
- ... - Alex milczał, chyba nie rozumiał dlaczego robię takie wielkie halo z tego, że nie chcę mu się przedstawić.
- Jesteś stąd? - zapytałam, tym samym przerywając niezręczną ciszę.
- Umm, nie. Nie wiem nawet do końca w jakim mieście jestem, wysiadłem z samolotu w Austin w TX* ...
- Wooah! To kupa czasu stąd, jak ty tu? . - przerwałam.
- Wsiadłem w samolot na Florydzie w Orlando gdzie mieszkam i przyleciałem do Austin, skąd podrzucił mnie tu tirowiec, w ogóle, gdzie jestem? - dokończył.
- La Vernia, Texas. Near San Antonio. To dlaczego miałeś czapkę Bullsów? - zapytałam.
- Lubię tę drużynę, dlatego moim celem było Chicago , TX . ale chyba nie ta strona.
- Trochę. - Przytaknęłam, kończąc konsumpcję śniada.. Jajecznicy. 
Chwyciłam moje ciuchy tj. : 
Poszłam do łazienki, się odświeżyć. Wyszłam z pomieszczenia i kogo widzę? 
Alexa, przerażająco pociągającego w samych bokserkach od Tommy'ego Hilfigera w kolorze czarnym.
Brzuszek, ma szóstkę! (Kaloryfer) Nie mogłam oderwać wzroku od jego torsu. Wybierał sobie ciuszki na dziś. Kurwa, fajnie, ale musiał robić to gaciach. Nie, nie twierdzę, że to ohydne, twierdzę, że to SEXY. 
- Masz wolną łazienkę. - wybełkotałam spuszczając wzrok w podłogę.
- Świetnie, ale przebiorę się tutaj.
- O nie, nie mój nowy kolego jeszcze cię sąsiadki z dołu zobaczą i co będzie?
- Będą się drzeć, że ubierasz się we własnym mieszkaniu? - Zapytał.
- Nie, będą się zabijać o kogoś z taką klatą, twarzą i sprzętem u dołu! - Oświeciłam przystojniaka.
- Wow, Lovely, A wiesz jesteś jeszcze piękniejsza w dzień, niż nocą. - Szepnął uwodzicielsko po czym cmoknął mnie, dość długo w policzek. Mnie? Zdezorientowaną, ale w tamtym momencie zrobiłabym dla niego wszystko, zjadłabym największą kanapkę świata, wypełniłabym rzeki Dr.Pepper'em. 
- DO ŁAZIENKI! - Odpowiedziałam stanowczo, kiedy stał przede mną prawie nagi, wbiłam wzrok w jego piwne oczy, żeby nie umrzeć, gdybym popatrzyła nieco niżej. Chłopak posłusznie wykonał moje polecenie, a ja ulotniłam się z mieszkania zostawiając mu list : 

 " Będę za 30 minut, muszę coś załatwić, a potem oprowadzę się po La Vernii, oświecę cię z zasadami panującymi w naszym stanie. Texas to nie łatwy orzech do zgryzienia. Texas mój drogi to pole walki.
Trochę źle wybrałeś, ale czasu nie cofniemy, świata nie zbawimy. 
                                                                                     xX ~Jade.
PS  Wooah, znasz moje imię.  "

______________________________________________________

Part with inscription 4 Tori, która pisze świetnego Bloga. 
Luf you guys! .. xo ♥
~Shay

1 komentarz:

  1. Rozdział świetny. Z niecierpliwością czekam na następny. A mój blog nie jest znowu tak świetny.
    Tori.
    :*

    OdpowiedzUsuń