niedziela, 7 października 2012

[12] What? We were met before? WTF?

- No bo my się, jakby ci to...byliśmy razem.
- ŻE KURWA, ŻE CO? - Krzyknęłam.
- No tak, byliśmy parą. - Powiedział spokojnie Justin.
- JAK, CZEMU JA TEGO NIE PAMIĘTAM? - Zapytałam.
- A pamiętasz nasze wakacje na Bahamach, na wzgórzu klifowym?
- Nie? Nie byliśmy na takich.
- Byliśmy. - Odpowiedział i pokazał mi NASZE WSPÓLNE ZDJĘCIA
- Ale jak to? Czemu ja nie pa.. - nie dał mi dokończyć.
- Skoczyłaś z klifu, ale niestety na kamień miałaś amnezję, obwiniałem się, o zmarnowanie ci życia, chciałem zniknąć, żebyś więcej mnie nie widziała. Przepraszam. Uciekłem.
Wtedy go przytuliłam, i pocałowałam w policzek. - Nie wiedziałam "wyszeptałam" i znów go pocałowałam.
To nie jest twoja wina.- ciągnęłam. Wstałam i chwyciłam go za rękę i pociągnęłam do sypialni po czym rzuciłam się na łóżko, a on ze mną. "Opowiedz mi jak to było" - Wyszeptałam.
- Kiedy miałaś 14 lat, byliśmy parą, ja byłem wschodzącą gwiazdą więc zabrałem cię na wakacje na Bahamy, zawsze chciałaś skoczyć z klifu, więc chciałem spełnić twoje marzenie. Kiedy już byliśmy na klifie, skoczyłem ty zaraz za mną, ale pod wodą uderzyłaś w kamień, długo się nie wynurzałaś, więc zacząłem szukać, dryfowałaś bez ruchu a z twojej głowy leciała krew, szybko cię wyłowiłem i wezwaliśmy pogotowie, długo byłaś w śpiączce, ale po tygodniu zawieźli cię z powrotem do La Vernii, miałaś amnezję, a ja zniknąłem z twojego życia. - Zakończył swój monolog.
- A nie pomyślałeś, że cię potrzebowałam? - zapytałam smutno.
- Bałem się wyrzutu z twojej strony do mnie, zrobiłem ci krzywdę.
- To nie prawda, nic mi nie zrobiłeś! - odpowiedziałam.
- Twoi rodzice nie żyją.- Walnął.
- Nie? Oni mnie zostawili i wyjechali, do Califonii. 
- Nie żyją, rozumiesz? Jesteś sierotą.
- Justin, żyją! - Krzyknęłam wstając.
- Nie kochanie, potrącił ich mój ojczym jadący po pijaku, 10 lat temu.
- Co? To kto przysyła mi pieniądze itp?
- Twoja rodzina zastępcza, musieli wyjechać, żeby zarobić pieniądze, kochają cię.
- Kłamiesz, Justin ja nie mam nikogo! - Łkałam.
- Nie, oni kazali mi się Tobą zaopiekować. - Odpowiedział.
- Czyli jakby oni ci nie kazali tu przyjechać, to... nie byłoby cię tu?
- Był bym, ale jako anioł stróż, trzymałbym się z daleka, jak od końca tamtych wakacji.
Zamilkliśmy, Justin wstał i podłączył pendrive który zawsze miał przy kluczach, do laptopa uruchomił prezentacje na której pierwszy slajd był z moim zdjęciem bardzo ładnym. Jak rozwiewa mi włosy na plaży, przy zachodzie słońca, a ja wybiegam z wody, by tam też napis : " Wiem, że nie wybaczysz tego co ci zrobiłem, chciałem spełnić twoje marzenia, chciałem żebyś była szczęśliwa, zniszczyłem ci życie przepraszam. :c " w tle leciała piosenka My Immortal - Evanscence , następny slajd, ja i on na lodach, kolejny, ja i on w Disney World, ja w uszach Myszki Minnie, on w uszach myszki Mickey, całowaliśmy się pod pałacem Disney'a. Oraz podpis " Co było tak łatwo odchodzi, a nigdy nie wraca "
Kolejny ja i on na moście, on po lewej a po prawej i podpis 
" Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów. "
Popłakałam się..... :c
_________________________________________________
Hey, u mnie standard nuda, mam sporo lekcji, ale da się przeżyć. Miło nam leci czas mieliśmy szkolny biwak. Ja + Alex + Robert + Jason + Ashley = jeden 6 osobowy namiot, taki łączony, jakby namiot trzy osobowy korytarz i trzy osobowy, no to najpierw wszyscy w 5 weszliśmy do jednej części bo stwierdziliśmy że się boimy. Ale było ciasno więc stwierdziłam, że idę do drugiej części przynajmniej będę mieć luz, poszłam ale w nocy obudziły mnie szmery i jakieś dziwne odgłosy, czyli Alex w śpiworze, przechodzący do mojej części namiotu. I nasza epicka rozmowa o 3 w nocy, stwierdził że nie będzie z nimi spał, bo oni się rozpychają a Robert oślinił mu ramię. Gadaliśmy całą noc, o wszystkim i o niczym, bawiliśmy się appsami na iPhonie 5, było śmiesznie, bo potem jak mu powiedziałam, że wolałam 4s, to on zaczął mnie łaskotać i powiedział, że nie powinnam lekceważyć firmy z nadgryzionym jabłkiem. A ja się śmiałam, a on mnie uciszał, no to ja do niego, że to on zaczął, a potem on mnie pocałował i powiedział dobranoc, po czym się obrócił i poszedł spać. A potem nakładaliśmy z Alexem pyszną zupkę Campbelli Tomato ft. Onion soup. Czytaj Abbigail całe ręce w pomidorowej. <ok> No ale jesteśmy już normalnie w szkole, w piątek jest mecz koszykówki  w szkole oczywiście. (Alex gra) Savage Dolphins vs (nasza drużyna) Forest Bears. 
NO SZYKUJE SIĘ WYGRANA, TRZYMAJCIE KCIUKI ZA ALEXA. // Shay. :3

2 komentarze:

  1. Abbss, co to ma być, takie krótkie, a się popłakałam. hjhhahah <3 // Oliwka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział, ale ja poproszę dłuższe!!
    Powiem Ci, że tego, to bym się nie spodziewała. Popłakałam się.. ;*

    OdpowiedzUsuń